10.21.2014

Sezon 2, rozdział 26






„Czasami tak bywa, że nasze życie zacieśnia się do rozmiaru pułapki, wszystko Nas przytłacza, żyjemy w jakimś cholernym pudle bez możliwości wyjścia i tłuczemy się o puste ściany bez perspektyw na dalszą drogę…”




-Spakowałaś już wszystko?- spytałem wyczekująco- Nie będę się już wracał.

-Tak spakowałam- mruknęła podając mi walizkę.

Wsiadłem do samochodu, odpaliłem silnik i wyjechałem z lasku. Znaleźliśmy się na głównej drodze, stąd już prosto do Londynu. Szczerze mówiąc spodobało mi się tu, i z chęcią zostałbym jeszcze dłużej, jednak nie te towarzystwo, a zresztą obowiązki wzywają. Barbara wciąż była na mnie zła, z powodu wczoraj, dziwie się, że pamięta jeszcze co się stało. Jako człowiek, który trochę wypił, a szczególnie, że ma słabą głowę powinna zapomnień o wczorajszym incydencie. No cóż, wracamy do rzeczywistości, na pewno nie kolorowej…


Oczami Barbary/Rose


Obudziłam się rano z lekkim bólem głowy. Gdy obróciłam się mój wzrok napotkał twarz Horan’a. Uśmiechnęłam się lekko, jednak wspomnienia z wczoraj wciąż siedziały w mojej głowie. Nie rozumiem dlaczego musiał tak zareagować, przecież nie zrobiłam nic złego. Skoro on mógł poznać kogoś, to dlaczego ja nie miałabym? Nie zachowujmy się jak dzieci, chodź moje zachowanie pozostawia wiele do życzenia. Wiem, że poszłam na tego drinka z Aaron’em, tylko po to, by zrobić na złość Niall’owi. Ja po prostu.. ugh… dobra byłam zazdrosna, okey? Byłam cholernie zazdrosna! Oczywiście, może rozmawiać z innymi dziewczynami, ale niech nie olewa mnie.

Wstałam, odprawiłam poranną toaletę i ubrałam bladoróżową spódnicę sięgającą do kolan, białą bluzkę na ramiączka, którą włożyłam w dolną część garderoby oraz baleriny koloru spódnicy. Gotowa sprawdziłam, czy, aby na pewno spakowałam wszystkie rzeczy i zabrałam się za budzenie Niall’a.

Gdy on również był gotowy, spakowaliśmy nasze walizki i wyruszyliśmy w drogę powrotną. Szczerze mówiąc tęskniłam za Londynem, w końcu mieszkałam tam trochę czasu i zdążyłam się już przyzwyczaić. Lubiłam wielkość tego miasta, różnorodność sklepów, mieszkańców (choć niektórych pominę). Krótko mówiąc było w moim stylu.

Droga do Londynu zajęła nam około godziny, co nie było długim czasem. Podczas podróży nie zamieniłam żadnego słowa z blondynem. Wciąż siedziały we mnie resztki złości, więc, nie miał co liczyć na rozmowę. Miałam słuchawki w uszach, więc i tak bym go nie słyszała. Minęliśmy znak z napisem ‘Londyn’, z czego nieco się ucieszyłam. W końcu dojechaliśmy pod moje mieszkanie. Wysiadłam z samochodu, Niall otworzył bagażnik i wyjął moją walizkę.

-Daj spokój, odprowadzę cie- powiedział zamykając klapę bagażnika.

Pokiwałam głową i wspólnie weszliśmy do środka. Jak zwykle miły portier uśmiechnął się do mnie, a ja nie mogłam nie odwzajemnić gestu. Weszliśmy do windy, Niall wcisnął piątkę, dzięki czemu pojechaliśmy na odpowiednie piętro. Drzwi rozsunęły się, a my dotarliśmy do mojego mieszkania. Wyjęłam klucze z torebki otwierając nimi drzwi. Odebrałam walizkę od Horan’a, dziękując mu za ten ‘gest’.

-Um, może wejdziesz?- zaproponowałam uśmiechając się lekko.

-Innym razem, i tak jestem spóźniony, do zobaczenia- powiedział przytulając mnie.

Nie spodziewałam się takiego gestu z jego strony. Myślałam, że odejdzie nawet na mnie nie patrząc, a tu takie coś. Nie mówię też, że nie podobało mi się to, wręcz przeciwnie. Objęłam go ramionami i przycisnęłam bardziej do siebie. Znów czułam to przyjemne ciepło. Z niechęcią oderwałam się od niego, żegnając się. W końcu zniknął za drzwiami widny, a ja weszłam do mieszkania. Walizkę zostawiłam przy wejściu, sama poszłam do salonu i położyłam się na kanapie. Zamknęłam oczy chcąc przez chwilę odpocząć, od wszystkiego, jednak nie było mi to dane.

-Już jesteś- poczułam jak ugina się materac i ktoś głaszcze mnie po ramieniu.

-Jak widać- mruknęłam.

-Oh Rose- westchnęła, ale nie przestała mnie głaskać.

-Dziękuje, że ze mną jesteś- powiedziałam przytulając ją i uśmiechając się lekko.

-Jestem tu po to, aby ci pomóc, pamiętaj- objęła mnie ramionami.

Z Florence czułam się bardzo dobrze, czułam się… kochana? To chyba dobre określenie. Pomagała mi, doradzała, pocieszała, nie mogłam mieć lepszego anioła stróża, bo ona była jednym z najlepszych. Była jak rodzina, choć nie wiem czy mogę ją nazwać moją mamą, mam swoją i nie zapomnę o niej. Florence próbuje co jest dla mnie znakiem, że chce się mną opiekować, z czego bardzo się cieszę. Bez nie dałabym rady tutaj być.

Gdy oderwałyśmy się od siebie, posłała mi lekki uśmiech i poszła do kuchni, skąd nie wróciła już sama. Pokręciłam głową ze śmiechem, podchodząc do tej osoby i przytulając ją, tak mocno jak potrafiłam.

-Paul! Tęskniłam- powiedziałam.

-Ja też Rose- szepnął w moje włosy.

-Jak się tu znalazłeś?

-Zasługa Florence.

-Dziękuje- posłałam jej największy uśmiech, na jaki mogło mnie stać. -Na długo przyjechałeś?

-Na trzy godziny, niestety tylko tyle udało mi się wylicytować. To i tak dużo zważywszy na to ile byłem tutaj wcześniej.

-Dobre i te trzy godziny, chodź- pociągnęłam go za dłoń prowadząc na kanapę- Przyłączysz się Florence?

-Spędźcie trochę czasu razem, ja mam spotkanie z radą, bawcie się dobrze- pomachała i zniknęła.

Pomachałam jej.  Chwyciłam wszystkie filmy, które miałam podając je Paul’owi, każąc mu coś wybrać, natomiast sama poszłam do kuchni przygotowując kilka przekąsek. Przyniosłam je do salonu stawiając wszystko na stoliku. Siadając chwyciłam chipsa z miski, jedząc go. Paul włączył film, który wybrał, a na ekranie pojawił się napis „Now is good”.

-Co to?- spytałam.

-Nie oglądałaś jeszcze tego filmu?- spytał, pokręciłam głową- Mi się podoba, ale sama ocenisz.

Oczami Niall’a

Zjechałem windą, do holu i po kilkunastu sekundach siedziałem już w samochodzie. Odpaliłem silnik, odjeżdżając spod mieszkania Barbary. Droga do domu zajęła mi około dziesięciu minut. Zaparkowałem auto i wszedłem do posiadłości. W progu przywitał mnie Louis, jednak tak szybko jak przyszedł, tak szybko poszedł. Westchnąwszy udałem się do salonu, gdzie opadłem na kanapę. Byłem zmęczony, mimo tego, że miałem tam wypocząć. No cóż, może następnym razem się uda, jednak pojadę tam (albo gdzieindziej) sam. Nie potrzebne mi towarzystwo, chyba, że byłaby to Rose. Wtedy nie miałbym nic przeciwko, wręcz przeciwnie. I znowu o niej myślę. Bo wciąż ją kochasz idioto…

-Cześć Niall- usłyszałem głos.

-Cześć Liam- powiedziałem.

-Jak minęły ci mini wakacje?- spytał siadając obok.

-Możliwie, choć wolałbym zostać w domu i..

-Znowu rozpaczać. Posłuchaj, wiem, że jest ci trudno, kochałeś ją, ale czas leci dalej. Myślisz, że ja nie tęsknie? Chciałbym z nią spędzić chociaż trochę czasu, albo porozmawiać, cokolwiek, jednak wiemy, że to nie jest możliwe.  Tutaj spotykało ją wiele złego, może w niebie ma lepiej? Może tam wreszcie czuje się szczęśliwa? Nie jesteśmy w stanie ocenić w jakiej znajduje się sytuacji, ale miejmy nadzieję, że tam ma dobrze. Niestety, ale bez nas..- westchnął zakończając swoją przemowę.

-Dlaczego zawsze musisz wiedzieć co powiedzieć, co?

-To samo, tak jakoś przychodzi. Posłuchaj, nie każę ci o niej zapominać, bo to niemożliwe, ale nie płacz, to działa źle zarówno jak na ciebie jak i Rose.

-Cholera, Liam. To wszystko jest popieprzone.

-Takie życie. Może idź się zdrzemnij, albo zrób cokolwiek, aby odpocząć. Jutro mamy wywiad, pamiętasz?

-Dzięki za przypomnienie, i ogólnie za wszystko.

-Po to są przyjaciele, nie?


Posłałem mu lekki uśmiech. Wstałem z kanapy, idąc w stronę schodów, chcąc jak najszybciej się położyć we własnym łóżku. Gdy miałem otwierać drzwi na korytarzu zauważyłem Zayn’a. Wciąż ze sobą nie rozmawialiśmy, a ja nie miałem zamiaru zaczynać jakiejkolwiek rozmowy. Otworzył usta, jednak nic nie powiedział. Pokręciłem głową i wszedłem do sypialni, zamykając drzwi na klucz. 

Nie miałem ochoty nawet na prysznic, więc rozebrałem się i wskoczyłem pod kołdrę, znów pogrążając się w myślach. Moja głowa była przepełniona wspomnieniami z Rose, pamiętałem każde spotkanie. Wciąż chciałbym ją pocałować, czy przytulić. To na pewno nie było i nie jest zwykłe zauroczenie, to była i jest miłość. Dlaczego musiała tak skończyć? Dlaczego to ją karało życie? Dlaczego to ona cierpiała za resztę? 

Gdybym mógł, przejąć jej problemy, na pewno bym to zrobił, bez najmniejszego zawahania. Ale teraz? Nie mogę zrobić nic. Rose nie ma, ta myśl najbardziej mnie dobija. Ona już nigdy nie przyjdzie tutaj w odwiedziny do Liam’a czy do mnie (z czego bardzo bym się ucieszył), już nigdy nie nawrzeszczy na mnie za to jak się zachowałem, już nigdy nie pozwoli się pocałować, już nigdy z nią nie porozmawiam, już nigdy nie powiem, że ją kocham, już nigdy jej nie zobaczę. Teraz mam żal do siebie. 

Dlaczego nie zostałem w Los Angeles? Dlaczego ją zostawiłem? Równie dobrze mógłbym zaproponować jej wyprowadzkę do Londynu. Jej matka, przecież mnie lubiła, przynajmniej ja odnosiłem takie wrażenie. Czy wtedy nasze życie potoczyłoby się inaczej? Czy wtedy bylibyśmy szczęśliwi? Czy wtedy Rose żyłaby? Jaka jest odpowiedź na te wszystkie pytania? Dlaczego nic nie umiem zrobić dobrze? Tak bardzo tęsknię, za tobą Rose.. Wróć do mnie..




............................
No to heej :) Na prawdę dziękuje za komentarze, pod ostatnim rozdziałem, nawet pojawiło sie kilka nowych osób, z czego jestem bardzo zadowolona. Widzieliście? Założyłam bloga, i mam nadzieję, że zajrzycie, i hmm, kończę prolog, więc niedługo się pojawi. Ale na razie zapraszam, :) 

4 komentarze:

  1. Super rozdział :)
    Tak mi żal smutnego Nialla, więc mam nadzieję, że niedługo wszystko się ułoży :D
    Pozdrowienia<3<3<3

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetny blog, a rozdział jest wciągający ;)
    świetnie piszesz :) czekam na next.
    wpadniesz, skomentujesz?
    http://onedirection1237.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. Jejku ;C Tak smutno, a jednak fajnie. Florence taka miła, bo sprowadziła Rose przyjaciela! ; ))) Słodko ; >
    A u chłopaków dalej taka stypa?! Biedni To pewnie Niall tylko tak rozpacza i ogólnie Liam też ucierpiał, bo stracił przyjaciółkę ;<
    Ale tak jak powiedział "czas biednie do przodu" Tak też trzeba zrobić. Owszem pamiętać o Rose, ale nie można całe życie płakać ;C Rozumiem Niall'a, bo bardzo Ją kochał, ale teraz może być z Barbarą i to będzie prawie to samo tylko Rose ma nowe "ciało".
    Czekam na następny!
    Pozdrawiam! :*

    OdpowiedzUsuń

Dla ciebie to chwila, a dla mnie podziękowanie za dobrze wykonaną pracę ♥

Obserwatorzy

Layout by Yassmine