1.30.2016
Wow, ponad 100 000 wyświetleń. Jesteście genialni! ♥
Możecie mnie tutaj znaleźć ---> Complicated Fortunately
11.08.2014

Epilog drugiego sezonu






Proszę, jeżeli możesz, przeczytaj notkę pod rozdziałem :)


„Pszczoła umiera, gdy użądli. Człowiek krzywdzi milion razy dziennie i żyje dalej”






Dwa miesiące wolnego, to coś czego teraz nie chciałem. Wolałem skupić się na pracy i przestać myśleć o jakichkolwiek innych rzeczach. Byłem zły na siebie przez to co się stało. Zdawałem sobie sprawę, że postąpiłem okrutni, wobec Rose, wobec Barbary, wobec.. innych. Nie przestaję ranić. To jest jedna z moich uboczności. Jest ich jeszcze dużo, dużo więcej, jednak nie będę otwierał nowego tematu.

Wstałem z łóżka, przeciągnąłem się, zerkając na zegarek na szafce nocnej. Była dziesiąta. Przynajmniej mogę pospać dłużej.

Pościeliłem łóżko, wchodząc do łazienki. Odprawiłem poranną toaletę. Ubrałem się w ciemne rurki, białą, zwykłą koszulkę i trampki. Zszedłem schodami w dół, mijając się z Zayn’em, który posłał mi złowrogie spojrzenie znikając w drzwiach od swojego pokoju. Wzruszyłem ramionami. Wszedłem do kuchni, gdzie zastałem Harry’ego. Popatrzył się na mnie i pokręcił głową. Zdziwiony usiadłem naprzeciwko niego, oczekując dalszej odpowiedzi.

-Co?

-Ja się pytam co.

-Musiałeś ją tu przyprowadzać?- zapytał wyraźnie zniechęcony.

-Wiesz, że zarząd oczekuje tego ode mnie. Nie mogę nic zrobić.

-Nie, gdybyś chciał już dawno byś z nimi porozmawiał. Rzecz w tym, że ty tego nie chcesz. Podoba ci się to, że tu jest, że jest wszędzie, a przede wszystkim z tobą. Niall, zapomniałeś już..

-Wiesz, że zarząd nawet nie chce słuchać o naszym rozstaniu, więc nie mam co próbować. Jeżeli przeszkadza ci jej towarzystwo, zamknę ją u siebie w pokoju, i wypuszczę dopiero wieczorem. Pasuje ci taki układ? Jesteś żałosny. Nie możesz zrozumieć, że ja się w niej zakochałem?

W tym momencie nie wiedziałem co zrobić. Czy te słowa naprawdę wyszły z moich ust? Czy ja naprawdę to powiedziałem? Miałem powiedzieć coś zupełnie innego. Tracę panowanie nad sobą. Czy ja naprawdę się w niej zakochałem.

-Dalej mi wmawiaj, że nic do niej nie czujesz, Niall. To, jest żałosne. Najpierw rozpaczasz po Rose, a teraz masz inną. Gratuluję i życzę szczęścia na nowej drodze.

-Skończ już- warknąłem.

-Dlaczego, co? Mówię tylko prawdę, ty to wiesz i ja to wiem. Nie zaprzeczaj.

-Harry- ponowne warknięcie wydostało się z moich ust.

-Chcesz dalej kłamać, że nic cie z nią nie łączy? Przecież dobrze wiemy, że z nią spałeś.

Nie kontrolowałem się. Wstałem z krzesła chwytając Harry’ego za kołnierz koszuli sprawiając, że wstał. Miałem ochotę mu przyłożyć, tak. I zrobiłbym to teraz. Nawet zrobię. Podniosłem pięść, jednak powstrzymał mnie jeden z najpiękniejszych głosów na świecie. Boże, co ja bredzę?

-Stop! Niall, puść go!- czułem jak ktoś próbuje wyszarpnąć moją dłoń, więc ją puściłem i spojrzałem się na Barbarę.

Oczami Barbary/ Rose

Obudziłam się, nie czując już tego przyjemnego ciepła. Rozejrzałam się po pokoju, jednak zauważyłam jego ubrania. Czyli jest jeszcze gdzieś tutaj. Uśmiechnęłam się lekko i wstałam z łóżka. Ubrałam jego koszulkę, gdyż nie chciało mi się zbytnio stroić. Zeszłam po schodach, idąc w stronę kuchni za niesamowitym zapachem. Oparłam się o framugę i obserwowałam Niall’a, który właśnie wstawał z krzesła, w celu odstawienia talerza do zmywarki. Gdy się odwrócił w końcu mnie zauważył. Wziął talerz z goframi, postawił je na stole odsuwając krzesełko. Skinęłam głową i usiadłam na wyznaczonym miejscu, zaczynając jeść. Przez cały czas czułam na sobie jego palące spojrzenie, co nieco przeszkadzało mi w czynności, którą aktualnie wykonywałam. 

Chciałam coś powiedzieć, ale przerwał mi dzwonek, bodajże telefonu. Niall zerwał się z siedzenia i wybiegł z kuchni. Dokończyłam jeść śniadanie i poszłam do blondyna. Rozmawiał z kimś przez telefon, widać było, że jest zdenerwowany. Po dosłownie dwóch minutach komórka wylądowała na łóżku. Odwrócił się w moją stronę, a ja postanowiłam, że czas już na rozmowę. Musiałam z nim porozmawiać.

Nie wiedziałam, czy żałuje, w zasadzie nie wiedziałam nic. Próbowałam go przekonać, by spróbował. Przecież ten kto nie próbuje nigdy nic nie zyska. Dlaczego mówię to ja? To ja popełniłam samobójstwo, przed strachem. Potem on wyszedł, tak po prostu. Miałam ochotę rzucić się na ziemię i płakać. Płakać z bezsilności. Dlaczego to ja zawsze popełniam błędy, no i dlaczego nic nie może być tak jak dawniej.

Chciałam zadzwonić do mamy, nie do tej Barbary, do swojej, najprawdziwszej, najukochańszej, przede wszystkim mojej. Byłam bliska wyciągnięcia telefonu i wpisaniu numeru, jednak myśl, że ona mnie nie zna, potłukła moje serce w kawałki. Było mi ciężko, ba bardzo ciężko. Chciałam się poradzić najbliższej osoby, której teraz nie miałam i zapewne nie będę mieć. Wiem, że Florence stara się jak może, ale ona nie zastąpi mi mojej prawdziwej mamy. To niemożliwe, mimo, że traktuję ją jak kogoś z rodziny.

Siedziałam na zimnej podłodze, płacząc i bujając się w przód i w tył. Dziura w sercu co chwila wzrastała z zadanym bólem. Potrzebowałam kogoś obok, kogoś kto pocieszyłby mnie, kogoś kto, po prostu by był. Jak pierwszy na myśl przyszedł mi Derek, jednak wszystko to uleciało, kiedy przypomniałam sobie o rzeczywistości. On mnie nie zna, tak samo jak mama, Niall i reszta. Jestem dla nich obcą osobą. To tak boli…

Wstałam z posadzki i usadowiłam się na kanapie, zabierając koc, którym się okryłam. Włączyłam telewizją, wciąż nie przestając płakać. Dlaczego muszę być taka słaba? Dlaczego nie może być tak, że nie obchodzą mnie inni? Dlaczego nie mogę nie mieć uczuć? Dlaczego nie mogę być silna?

Z wielkim ciężarem wstałam z mebla. Bolały mnie chyba wszystkie kości, a szczególnie serce. Ono bolało najbardziej. Oczy szczypały, głowa pulsowała od bólu. Przepłakałam chyba cały dzień. Westchnęłam i poszłam do łazienki, gdzie połknęłam tabletkę przeciw bólową. Gdy znalazłam się w kuchni, wstawiłam wodę na herbatę. Do kubka wrzuciłam torebkę z herbatą i czekałam aż czajnik zagwiżdże. Kiedy to zrobił zalałam herbatę wodą i z parującym kubkiem udałam się do salonu. Włączyłam jakikolwiek program w telewizji. Popijałam herbatę starając się w jakiś sposób przestać myśleć o tym przeklętym blondynie, jednak nie umiałam. To było za trudne, a ja byłam zbyt skomplikowana.

Na ekranie pojawił się napis „Walcz o to co kochasz”, jedna z tych głupich reklam. Na początku tak pomyślałam jednak gdy zaczęło się pojawiać ich więcej wiedziałam, że to coś lub ktoś, chce żebym to zrobiła. Odstawiłam naczynie na stolik i pobiegłam na górę. Odświeżyłam się w łazience biegnąc do garderoby. Ubrałam białą bluzkę na ramiączka, którą włożyłam w spódniczkę w kwiaty, na nogach wylądowały baletki. Jak poparzona wybiegłam z mieszkania na szybko zamykając drzwi i zabierając telefon. Nie miałam zamiaru czekać na windę więc pobiegłam schodami. Gdy przebiegłam hol minęłam się z portierem, który chciał mi coś powiedzieć, ale ja chciałam się znaleźć tam jak najszybciej. Zatrzymałam jedną z taksówek, weszłam do środka podając kierowcy adres, nakazując, aby się pośpieszył.

Gdy zatrzymaliśmy się przed jego domem, rzuciłam banknoty na siedzenie i wybiegłam z auta. Ochroniarz zauważając, że to ja wpuścił mnie do środka. Bez pukania weszłam do domu rozglądając się po pomieszczeniu w celu zlokalizowania blondyna. Usłyszałam kilka głosów z kuchni więc podążyłam w tym kierunku. Myślałam, że o tej godzinie jaką była dziesiąta, reszta będzie spać, gdyż jak się dowiedziałam mają wolne. W kuchni znalazłam Niall’a, ale i Harry’ego, który przyciskany był do ściany przez wcześniej wymienionego chłopaka. Byłam zaskoczona, jednak potrząsnęłam głową i podeszłam do nich próbując ich jakoś rozdzielić.

-Stop! Niall, puść go!- mówiłam, a może krzyczałam, nie wiem.

-Puść mnie- warknął.

-Nie umiesz się przyznać do miłości, jesteś po prostu tchórzem.- w tym momencie pięść blondyna zderzyła się z policzkiem lokowatego.

Bałam się, okropnie się bałam. Nie wiedziałam, do czego Niall jest zdolny. Przecież to zawsze był spokojny chłopak, który nikomu, ani niczemu nie zagrażał, a w szczególności przyjaciołom. Po chwili w kuchni pojawiła się reszta, a ja załamana próbowałam coś powiedzieć jednak zrezygnowana wyszłam. Co ja chciałam tutaj zrobić? Tego nie wiem. Po co w ogóle tu przychodziłam. Przecież to jest i było bez sensu. Czego ja oczekiwałam..?

Chwyciłam za klamkę, jednak coś mnie powstrzymało. Obróciłam się w drugą stronę zauważając niebieskie tęczówki Niall’a. Przełknęłam ślinę, nie wiedząc co powiedzieć. Blondyn przybliżył się do mnie, nasze twarze dzieliły centymetry. Nie chciałam tego przeciągać. Nasze usta się zetknęły, a ja znów poczułam jak w moim brzuchu pojawia się stado motyli. Zarzuciłam swoje dłonie na jego szyje oplatając ją. On objął mnie w talii, nie odrywając się ode mnie.

Gdy odsunęliśmy się od siebie musnęłam jego usta jeszcze raz, a potem przytuliłam go. Zacisnęłam dłonie na jego koszulce, nie chcąc, aby ta chwila była przerwana. Otworzyłam oczy, a przede mną pojawiła się Florence. Uśmiechnęłam się na jej widok co odwzajemniła.

-No i tutaj moje zadanie się kończy. Cieszę się, że jesteś szczęśliwa, może w małym stopniu jest to i moja zasługa, jednak Niall kocha cie bardziej niż ja. Nadal będę nad tobą czuwać, i jeśli będziesz chciała, zamknij oczy, pomyśl o mnie, a wtedy się pojawię. Wszyscy życzą ci dobrze i wiedz, że to ty musisz dbać o swoje szczęście, masz go tyle na ile sobie zasłużysz- zaśmiała się machając mi i znikając.

Patrzyłam się w to miejsce jeszcze przez chwilę. Czyli to koniec? Nie będzie przy mnie Florence? Powiedziała, że będzie, ale to już nie to samo. Westchnęłam, odrywając się od blondyna. Popatrzyłam na niego w oczekiwaniu, nie chciałam zaczynać pierwsza (znowu)

-Nie umiem mówić o uczuciach, jest mi z tym strasznie trudno. Barbara, ja.. jak to najprościej powiedzieć, um.. kocham cie…? Nie jestem przygotowany, nie mam żadnej przemowy, ani kwiatów, nie ma tu muzyk, jak w filmach, po prostu jesteśmy my, powiem to co miałem powiedzieć już wcześniej. Posłuchaj, na początku nie mogłem przyzwyczaić się do twojej zmiany w zachowaniu, to nie byłaś ty. Ale wtedy miałaś w sobie coś takiego co od razu mnie do ciebie ciągnęło, coś co chciało abym był z tobą jak najbliżej. Nie wiedziałem co to za uczucie, przecież miłość przeżywa się tylko raz, prawda? Moją głowę ciągle zajmowałaś ty, nie mogłem się skupić nawet na najprostszej wykonywanej czynności, przeszkadzałaś mi, w normalnym życiu. A mówiąc ‘normalnym’ mam na myśli, bez problemów. I właśnie to ty jesteś problemem, którego nie chcę się pozbyć- ostatnie zdanie wręcz wyszeptał.

Swoją dłoń położył na moim policzku, lekko go gładząc. Z mojego oka popłynęła jedna łza, a kolejne próbowałam powstrzymać, przed ich wypłynięciem. Uśmiechnęłam się do niego, a on odwzajemnił gest, ścierając łzę, z mojego policzka.

-Nie płacz- wyszeptał składając pocałunek na moim nosie.

-To łzy szczęścia, wiesz?- zaśmiałam się przez płacz, który zbliżał się nieubłaganie- I mówiłeś, że nie jesteś przygotowany. Ja nie będę wygłaszać zbędnych przemówień, bo najzwyczajniej w świecie nie umiem tego zrobić. Jedna z naszych wspólnych cech. Więc powiem, tylko tyle, że cie kocham- uśmiechnęłam się, a po moim policzku spływały kolejne łzy- Spróbujemy? – zapytałam.

-Spróbujemy- uśmiechnął się i pocałował mnie.


Czy czułam się szczęśliwa? To mało powiedziane. Byłam najszczęśliwszą osobą na ziemi. Czego chcieć więcej?


..................................................
No i? Jezu, nie wierzę, że to koniec BLSTL. Czy to teraz, teraz można płakać? Boże, a ja wciąż pamiętam jak pisałam prolog i pierwszy rozdział. Słyszycie jak płacze? 

Ale chyba jesteście zadowoleni z takiego zakończenia, co? Bo mi się całkiem podoba, choć w ostatniej chwili miałam ochotę usunąć końcówkę i napisać, że to już koniec i nie wrócą do siebie, jednak moja dobroć i chęć uszczęśliwienia was, zwyciężyła.

Nawet nie wiecie jak cieszę się, że w odpowiednim momencie odwiesiłam bloga i zaczęłam pisać, bo gdyby nie to, zapewne na stronie głównej wciąż byłby szósty rozdział drugiego sezonu. I dziękuje wam za to, że mimo wszystko byliście ze mną i moimi humorkami :D

Jestem szczęśliwa, bo zaczęłam pisać tego bloga i miło jest przeczytać tą historię od początku, wspominając czasy, kiedy je pisałam.

Dziękuje, że znosiliście moje notki, wręcz wyłudzające komentarze. Chciałam po prostu przeczytać opinię dotyczącą danego rozdziału czy całokształtu strony. Piszę dla siebie, ale i dla was. Naprawdę miło jest czytać tyle komentarzy. Niżej podsumowanie : )

Wiecie, że pamiętam nawet jak bardzo podekscytowana byłam pierwszym komentarzem i nominacją do Liebster Award. Dla mnie to ogromne wyróżnienie, chodzi o nominację. Dziękuje tej osobie :)


Kto zauważył, że często zmieniałam szablon? Oh, to jedna z moich wad. Przeważnie po miesiącu zmieniałam wygląd bloga, bo spodobał mi się inny szablon. Jestem niezdecydowana. 

Przepraszam za wszystkie humorki, notki o zawieszeniach bloga, za wszystko co zrobiłam źle. Chciałabym, aby ten dzień był naprawdę miły, a nie taki smutny. Ale inaczej być nie może, bo przecież rozstaję się z pewną cząstką mnie. 

A teraz statystyki:
Ogólna liczba wyświetleń: 39 650 
Liczba komentarzy (nie wliczam zakładki "spam") : 418
Liczba obserwatorów: 28
Rozdział z największą ilością wyświetleń: Prolog, 829 :o
Zakładka z największą ilością wyświetleń: Rozdziały, 1709
Poza tym BLSTL wyświetlany był także w innych krajach:



Dziękuje serdecznie spisom, katalogom etc. Dzięki nim, większość osób
odwiedzała bloga :)

Teraz nominacje:

1.Co uważasz za swój największy sukces?
Chyba to, że udało mi się zrzucić 6 zbędnych kilogramów. 
No i założenie bloga :)
2.Do jakich fandomów należysz?
Było w poprzednich nominacjach :)
3.Twoja największa inspiracja (ktoś lub coś) dlaczego?
Inspiracje czerpię z muzyki, a także codziennego życia, bo zawsze
może przytrafić ci się coś ciekawego co można opisać w interesujący sposób.
4. Jaka jest twoja ulubiona książka?
"Wyszła z domu" i "Gwiazd naszych wina" Mam dwie :)
5.Kim chcesz zostać w przyszłości?
Na początku chciałam zostać weterynarzem, ale jak to zrobić gdy boi się
zwierząt? (nie czepiać się :) Ostatecznie zdecydowałam, że zostanę nauczycielką 
lub kimś podobnym, jak przedszkolanka czy opiekunka.
6.Jaki jest twój ulubiony kolor?
Niebieski
7.Masz rodzeństwo?
Młodszego brata :):
8.Jak rozpoczęła się twoja przygoda z pisaniem?
Poszukaj w innych nominacjach słońce ;*
9.Widziałaś kiedyś twojego idola?
W komputerze się liczy?
10. Twój ulubiony przedmiot szkolny?
Hmm, chyba geografia jest najmniej kłopotliwa.
11. Co pomaga ci pokonać smutek?
Ja go nie pokonuję, pogłębiam go tylko, i w ten sposób wyzbywam się
zbędnych emocji :)

Nikogo nie nominuję.


1.Masz jakieś zwierzę? Jakie?
Psa :)
2.Od kiedy Directioner?
A wiesz, że nie pamiętam? Skleroza nie boli :)
3.Co robisz w wolnym czasie?
Czytam książki, piszę, wchodzę na tumblr :)
4.Tolerujesz ludzi bi i homo?
A dlaczego nie? Człowiek się z tym urodził i musi z tym żyć, nie
jest to żadna choroba, jak uważają to inni. Ktoś po prostu taki jest i 
nie zmienimy go. 
5. To twój pierwszy blog?
Niee. Miałam ich 6 włącznie z tym, a dwa z nich usunęłam, czego
teraz bardzo żałuję bo nie mogę przeczytać tego co dawniej pisałam :(
6.Dlaczego zaczęłaś pisać bloga?
Szczerze to nie wiem. Na początku był zachwyt 1d i ogólnie słuchanie ich piosenek.
Potem zaczęło się czytanie ff, i w pewnym momencie pomyślałam, że dlaczego oni
mogą, a ja nie? I napisałam :)
7. Ile czasu zajmuje ci napisanie rozdziału?
Przy wielu pomysłach i dobrej muzyce, jestem w stanie napisać całkiem długi
rozdział w ok. 3-4 godziny.
8. Jakiej gwiazdy nie lubisz/nienawidzisz?
To nie tak, że nie lubię czy nienawidzę, po prostu nie przepadam za niektórymi typami muzyki i nie mam ochoty jej słuchać. I są to japońskie/chińskie (sama już nie wiem) wokalistki.
9.W zeszłym roku szkolnym miałaś pasek na świadectwie?
Nie, ale nie sądzę bym źle się uczyła. Jak na razie nie wpadła mi żadna 1, tylko 2 :):
10.Ulubiony film?
Jestem smutasem, a smutasy lubią smutne filmy :) Nie mam :/
11.Ulubiona książka? 
Napisane powyżej :)

Nikogo nie nominuję.


1.Co lubisz robić w wolnym czasie? 
Odpowiedź wyżej :)
2.Masz drugie imię? Jakie?
Nie mam.
3. Czy masz osobę, która jest dla ciebie pewnego rodzaju bohaterem?
Kilka osób, które z pewnością stały się częścią mojego życia. Ale nie wymienię, bo się wstydzę xd
4.Twój ideał chłopaka?
Tolerancyjny, nie pogardzę też przystojnym, wysokim, i resztę pozostawię dla siebie hah :)
5.Co to jest przyjaźń?
Szczerze? Nie miałam nigdy prawdziwej przyjaciółki. Jedne przychodziły i odchodziły, i tak w kółko. Czasami myślałam, że to przeze mnie i wciąż myślę, ale nie o tym było pytanie. 
Według mnie przyjaźń, to więź między kilkoma osobami, którym się ufa, lubi przebywać w ich towarzystwie. Ja najbardziej cenię szczerość, bo lepiej dowiedzieć się czegoś strasznego teraz niż wysłuchiwać kłamstwa, od osoby, którą uważa się za jedną z najważniejszych.
6.Ulubione danie?
Marta mówi: Spaghetti :)
7. Ulubiony smak soku?
Piję tylko wodę i herbatę :)
8.Życie bez kłamstwa byłoby gorsze czy lepsze?
Zdecydowanie lepsze.
9. Czy blogowanie sprawia ci przyjemność?
Jak nie, jak tak :)
10. Co daje ci pomysły na nowe rozdziały?
One same przychodzą :)
11.Jakie jest najlepsze miejsce na pierwszą randkę?
Dla mnie może być to nawet w piwnicy, byle by w odpowiednim towarzystwie hah :)

Nie nominuję nikogo.

I to chyba wszystko. Czyli teraz czas się żegnać? I teraz, bardzo, ale to bardzo proszę, aby każdy kto przeczytał epliog, skomentował. Chciałabym, zobaczyć ile nazbierało się was przez całe to opowiadanie. Zrobicie to dla mnie? :)
W związku z tym, że kończę tego bloga, a nie chcę rozstawać się z pisaniem, serdecznie zapraszam na You should feel this. Miło by było, gdybyście zajrzeli i ocenili :)
To, do zobaczenia? :')


Obserwatorzy

Layout by Yassmine