9.24.2014

Sezon 2, rozdział 18





„Zwycięzcy są zrobienie z czegoś co znajduje się w głębi nich samych- pragnienie, marzenie, wizja. Muszą mieć wytrzymałość do ostatniej minuty, muszą być trochę szybsi, muszą mieć umiejętności i wolę. Ale wola musi być mocniejsza niż umiejętności”




-Wow- szepnęłam gdy dotarłyśmy pod dom mojej ‘przyjaciółki’.

-Hmm?

-Nic, nic.

Z podziwem przekraczałam progi domu. Tu wszystko było takie drogie, musiało kosztować fortunę. Do tej pory myślałam, że mieszkanie, w którym obecnie mieszkam jest jak z bajki, ale to? Przekroczyło wszystkie możliwe granice. To nie jest dom, to jest pałac. Jeszcze jak mi powie, że mieszka tu sama, to chyba zwariuję. Muszę zapamiętać drogę do wyjścia bo na pewno się tu zgubię.

Janet rozłożyła się na sofie i oczekiwała tego samego ode mnie. Usadowiłam się obok niej i tak przez kilka minut oglądałyśmy telewizję. Po pewnym czasie zorientowałam się, że jeśli chcę jeszcze zdążyć przygotować się i pomóc Janet muszę się zbierać.

-Mogę się gdzieś przebrać?- zapytałam patrząc na dziewczynę.

-Pewnie, łazienka korytarzem prosto, drugie drzwi po prawej.

-Dzięki.

Zebrałam swoje nowe ubrania i poszłam do łazienki, jednak nie tak od razu.  Najpierw weszłam do jakiegoś schowka, potem do sypialni, ale w końcu trafiłam w określone miejsce. Z westchnięciem oparłam się o ścianę.

Rozebrałam się do naga i weszłam pod prysznic. Woda zmyła mój stres jak i zdenerwowanie, które było wciąż wyczuwalne. Stałam jeszcze chwilę pod wodą, ale opamiętałam się i wyszłam na posadzkę. Owinęłam się ręcznikiem dokładnie wycierając swoje ciało. W szafce znalazłam jeszcze nieużywaną szczoteczkę do zębów, wyszczotkowałam zęby. Wysuszyłam włosy i spięłam je w wysoką kitkę. Ubrałam się w mój nowo zakupiony strój. Muszę przyznać, że Barbara miała piękne ciało, wręcz idealne więc całkiem wygodnie się je ‘nosiło’. Nałożyłam lekki makijaż, jedynie podkreśliłam usta nie chcąc wyróżniać się z tłumu.
W końcu wróciłam do Janet, z lekkim trudnościami, ale jednak wróciłam.

-Wyglądasz bosko- skomentowała mój ubiór.

-Oh, dziękuje- uśmiechnęłam się.

-Czas i na mnie.

Wstała i powędrowała do łazienki, a ja spojrzałam na zegar. Było już grubo po szóstej. Jak ten czas szybko leci. Niedawno była dziesiąta, a tu szósta. Chciałam w jakiś sposób pomóc Janet w organizowaniu przyjęcia, choćby przyniesie miski z jakimiś chipsami, ale wolałam nigdzie stąd nie wychodzić póki nie zjawi się tu właścicielka domu, ponieważ znając moje szczęście na pewno się zgubię.

Po chwili do salonu zaczęły przychodzić kobiety z miskami pełnymi przeróżnych dobroci. Tu chipsy, żelki, cukierki, napoje, a w tym alkohol, po prostu wszystkiego po trochu. Nie odezwałam się bo nie wiedziałam kim są te kobiety i speszona siedziałam, czekając na powrót Janet, która przyszła kilka minut później, w  ubraniach, które wcześniej razem kupiłyśmy.

-Dziękuje ci za poradę, świetnie w tym wyglądam.

-Skromność przede wszystkim- zaśmiałam się- Ale naprawdę wyglądasz pięknie.

-Już się tak nie podlizuj.- wystawiła język- A teraz, czy wszystko jest.

Zaczęła podchodzić do każdego stolika i patrzeć czy czegoś akurat nie brakuje.  W końcu podeszła do mnie i przytuliła, a ja odwzajemniłam gest.

-Cieszę się, że tu jesteś- powiedziała.- Mam szczęście, że posiadam taką wspaniałą przyjaciółkę, jak ty.

-Przesadzasz.- odparłam nie wiedząc co dalej powiedzieć. Może już wystarczy?

-Naprawdę ci dziękuję, gdyby nie ty już dawno bym się poddała, a teraz korzystam z życia i jestem bardzo szczęśliwa. Nawet nie wiesz ile ci zawdzięczam.

-Oh- nie byłam w stanie powiedzieć niczego innego.

Posłała mi uśmiech, który oczywiście odwzajemniłam. Mimo wszystko cieszę się, że ją poznałam. Myślałam, że dziewczyny tego typu są chamskie i nic nie warte. Ale jak teraz patrzę na Janet sądzę, że jest wspaniałą dziewczyną, która docenia to co ma, a ma tego naprawdę dużo. Ale po za dobrami materialnymi jest świetną dziewczyną. Moim jedynym zmartwieniem jest to dlaczego tak bardzo mi, to znaczy Barbarze, to znaczy nam, tak bardzo dziękowała. O jakie poddanie chodzi? Czy miała jakieś problemy? Muszę się ją o to zapytać, ale nie teraz, nie będę psuła jej imprezy.

-O czym tak myślisz?- usłyszałam jej głos.

-A tak ogólnie.. o życiu i.. jeszcze kilku innych sprawach.

-Przestań tyle myśleć! Bawimy się, jak widzisz kilku gości już przyszło, więc?

Ktoś przyszedł? Obróciłam się na pięcie i ujrzałam kilka dziewczyn i kilku chłopaków. Jak myślę to porządnie i w żaden sposób nie można mnie obudzić. Jestem po prostu w innym świecie. Gdy skończę myśleć, docierają do mnie tylko urywki zdań. Nie kontaktuje się normalnie ze światem. Ale co zrobisz?

-Hej Barbara- powiedziała jedna z dziewczyn.

-Um hej..- zawiesiłam się na moment, a po chwili obok mnie pojawiła się Florence.

-Jesy.- szepnęła wskazując na dziewczynę i zniknęła.

-Hej Jesy.

-Jak się bawisz?

-No wiesz, to dopiero początek więc wszystko się rozkręci.

-Na to liczę, a teraz muszę iść, do zobaczenia.

Przytuliła mnie i wróciła do reszty grupy. Janet stała przy drzwiach i witała się z nowo przybyłymi gośćmi. Wśród nich był także Niall i.. Harry? W tym momencie chciałam go przytulić, bo tak dawno się nie widzieliśmy jednak nie byłoby to na miejscu. Nie wiem jakie relacje łączyły go z Barbarą jeszcze przed moim ‘przybyciem’ więc wolałam nie zapeszać. Podeszłam do nich i przytuliłam blondyna, co z lekką niechęcią odwzajemnił. Widziałam to Horan!

-Cześć Harry- uśmiechnęłam się szeroko, również go przytulając, jednak włożyłam w to mniej siły.

-Cześć- odparł patrząc na mnie zdziwionym wzrokiem.

-Wchodźcie- powiedziała Janet- I bawcie się dobrze- mrugnęła tym razem do mnie na co wywróciłam oczami.

No więc każdy poszedł w swoją stronę. Ja podeszłam do stolika i zaczęłam zajadać się żelkami. Patrzyłam na chłopaków, którzy usiedli na kanapie, a potem, obok nich usiadły dwie całkiem ładne dziewczyny. Nie powiem poczułam się źle, mimo, że nie powinnam. Tak, wiem to! Ale nic nie poradzę, może wciąż czuję coś do Horana, ale czy on moje uczucia odwzajemnia? No jasne, że nie! Przecież jestem Barbarą, a on jej nie znosi, więc moja szansa zdobycia go jest jak jedna na milion. Poczułam jak po moim policzku spływa łza, jedna łza, której pozwoliłam wypłynąć, reszta niech zostanie.

-Cześć Barbara- usłyszałam za sobą więc odwróciłam się do dochodzących dźwięków.

-O hej..- znowu się zacięłam.

-Mark- za nim pojawiła się Florence i znowu zniknęła.

-Hej Mark.

-Jak się bawisz?

-Jesteś kolejną osobą, która zadała mi to pytanie- zaśmiałam się, a on razem ze mną.

-Nie wiedziałem.

-Jak mogłeś wiedzieć?

-Dobra zapomnijmy o tym. Zatańczysz- wyciągnął do mnie dłoń, którą od razu chwyciłam.

Weszliśmy na parkiet, a w głośnikach dało się usłyszeć bardzo szybką muzykę. Wywijaliśmy na parkiecie, a reszta po kolei zaczęła dołączać. Na końcu wyszło na to, że tańczyłam Harrym. Nie wiem jak się tu znalazł, ale odpowiadało mi to. Mogłam znowu z nim chwilę pobyć, a było to dla mnie naprawdę ważne.


                                                 Dwie godziny później

Mimo upływu tych kilku godzin ludzie wciąż nie schodzili z parkietu. Bawili się w najlepsze, może była to zasługa alkoholu, który buzował w ich żyłach. Każdy pił drink za drinkiem, jednak ja wolałam trochę przystopować i nie obudzić się jutro rano w ramionach jakiegoś kolesia. Usiadłam na kanapie, aby chwilę odsapnąć. Byłam już naprawdę zmęczona. Co chwile ktoś wyciągał mnie do tańca, a ja, ta, która uwielbia tańczyć, przecież nie mogłam odmówić. Jutro z pewnością podziękuję Janet, za to, że namówiła mnie na tą imprezę, bo gdyby nie to nudziłabym się, sama, w mieszkaniu, a tu przynajmniej mam trochę rozrywki.

Po kilku minutach obok mnie pojawił się Niall. Czułam od niego alkohol, co zniechęciło mnie w pewnym stopniu, ponieważ nie przepadam za tą trucizną, jednak dziś sama trochę wypiłam i nie będę wytykać innym błędów. Wracając. Patrzyłam na niego przez chwilę jednak gdy on spojrzał na mnie odwróciłam wzrok. Byłam lekko speszona i zdenerwowana, bo wciąż pamiętałam nasze wczorajsze spotkanie, a także jego podryw na panienki. Ja tak szybko nie zapominam…

Objął mnie ramieniem i pocałował w policzek, a ja patrzyłam na niego w całkowitym szoku nie mogąc wykonać żadnego ruchu.

-C-co ty robisz?- spytałam jąkając się.

-Ja? Ależ nic- i znów jego usta spoczęły na moim policzku, tym razem bliżej ust.

-Niall… nie rób czegoś czego potem będziesz żałował.

-Niczego nie będę żałował kochanie.

Gdy chciałam jeszcze coś powiedzieć, jego usta zatrzymały się na moich. Wszystkie wspomnienia wróciły, znów czułam się tak niesamowicie jak wcześniej. Nie mogłam się od niego oderwać więc tylko pogłębiłam pocałunek. Nie mogłam mu się oprzeć. Chciałam czuć się tak jak kiedyś, tak niesamowicie.

-Chodź ze mną- szepnął mi do ucha i chwycił moją dłoń prowadząc w nieznanym mi kierunku.

Szliśmy tym samym korytarzem, którym szłam jeszcze wcześniej gdy miałam zamiar się przebrać. Wracając.

Otworzył drzwi, jedne z wielu. Zatrzasnął je nogą i nie przestając całować położył nas na łóżku…



...........................................
No heej :) Jak ja lubię przerywać w takich momentach. Miłego dnia ;*

5 komentarzy:

  1. Ale super świetnie piszesz!!! ♥♥♥

    OdpowiedzUsuń
  2. Ale geniaaalne ! <3
    Szybkoo next ! <3
    http://still-the-one-ff.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. No nie, serio? W taki momencie? Ohhhhh : <
    Ale czekam bardzo na następny rozdział! ;3
    Pozdrawiam ; *

    OdpowiedzUsuń

Dla ciebie to chwila, a dla mnie podziękowanie za dobrze wykonaną pracę ♥

Obserwatorzy

Layout by Yassmine