9.27.2014

Sezon 2, rozdział 19










„Całe życie uczymy się jak wykonywać pewne rzeczy zapominając o nauce- jak się od nich powstrzymywać”




-Niall… nie rób czegoś czego potem będziesz żałował.

-Niczego nie będę żałował kochanie.

Gdy chciałam jeszcze coś powiedzieć, jego usta zatrzymały się na moich. Wszystkie wspomnienia wróciły, znów czułam się tak niesamowicie jak wcześniej. Nie mogłam się od niego oderwać więc tylko pogłębiłam pocałunek. Nie mogłam mu się oprzeć. Chciałam czuć się tak jak kiedyś, tak niesamowicie.

-Chodź ze mną- szepnął mi do ucha i chwycił moją dłoń prowadząc w nieznanym mi kierunku.

Szliśmy tym samym korytarzem, którym szłam jeszcze wcześniej gdy miałam zamiar się przebrać. Wracając.

Otworzył drzwi, jedne z wielu. Zatrzasnął je nogą i nie przestając całować położył nas na łóżku. Moje nadgarstki założył za głowę. Czułam się dobrze. Ba! Czułam się świetnie, niesamowicie, cudownie. Aż brak mi słów, aby to opisać.

Całował niesamowicie, mimo faktu, że wyraźnie czułam od niego alkohol, nawet to mi nie przeszkadzało. Było mi za dobrze by cokolwiek mogło nam przeszkadzać.

Puścił moje nadgarstki i zajął się zdejmowaniem swojej koszulki. Serce przyśpieszyło bicia gdy zobaczyłam jego wyrzeźbiony tors. Nie mogłam się powstrzymać. Przejechałam dłonią po jego brzuchu, a on powrócił do całowania mnie.

Podniosłam się i wstałam z łóżka w celu zdjęcia sukienki, która moim zdaniem była teraz zbędna. Wylądowała gdzieś w rogu pokoju, a ja zostałam w samej bieliźnie. Gdy z powrotem położyłam się na łóżku chłopak przygwoździł mnie swoim ciałem, mocno na nie napierając. Gdy zabrałam się za zdejmowanie jego spodni, momentalnie się ode mnie oderwał, a ja ze zdziwieniem wymalowanym na twarzy wpatrywałam się w niego.

-Co się stało?- spytałam.

-To nie powinno się wydarzyć – mówił szarpiąc się za włosy.

-Niall.. ale ty mówiłeś… a ja.. uwierzyłam ci- moje oczy się zaszkliły, on chciał tylko seksu, tylko i wyłącznie.

-Nic ci nie obiecywałem.. ja gubię się już w tym wszystkim..

-Ale..

-To się nigdy więcej nie wydarzy.- popatrzył w moje oczy, które były całe zaszklone, a ja byłam bliska płaczu, jednak nie chciałam przy nim płakać.

-W czym się pogubiłeś, Niall? W czym się pogubiłeś.. Wiem, że jestem tylko przykrywką i nic dla ciebie nie znaczę. Jestem tylko twoją zabawką. Ale w jednym cie zaskoczę. Ja też mam uczucia.

-Wiem to, ale ja…

-Ty co?

-Wciąż ją kocham, Barbaro. I nie wymarzę jej z głowy od tak, to jest silniejsze ode mnie. Przepraszam.

-Wyjdź stąd.

-Ja..

-Wyjdź!

Załamana rzuciłam się na łóżko i wybuchłam głośnym płaczem. Muzyka grała bardzo głośno, więc na pewno nie słyszeli mojego cierpienia. To wszystko jest takie zagmatwane i chore. Ja wiem, że on kocha mnie, to znaczy Rose, czyli mnie. Ugh. Wiem, że to dla niego jest również trudne, ale nawet nie pomyślał, że tym nagłym ‘wybuchem’ sprawił, że poczułam, że jestem w jakiś sposób ważna dla niego. Może wszystko wyolbrzymiam. Mozę wszystko biorę zbyt poważnie,  ale przez te kilka minut poczułam się jak dawniej. Gdy byliśmy w Los Angeles, gdy po raz pierwszy się spotkaliśmy, gdy spytał się czy chce z nim być, gdy po raz pierwszy się pocałowaliśmy, gdy przeżyliśmy swój pierwszy raz, gdy poczułam do niego coś więcej niż tylko zauroczenie, ale miłość, gdy wyznał, że mnie kocha. Oh, byłam wtedy najszczęśliwszą dziewczyną na świecie, to brzmi bardzo oryginalnie, prawda? Jednak nie wiedziałam w co się pakuje, gdy wracałam tutaj. Nie oczekiwałam też, że rzucę się mu w ramiona, a on wyzna mi miłość. Nawet o tym nie myślałam, bo to nie było, nie jest  i będzie realne. On kocha dawną mnie. Czyli Rose. Gdy to powiedział, zrobiło mi się trochę ciepło na sercu, ponieważ to tak jakby było skierowane do mnie. Jest mi źle, jest mi okropnie. Przed chwilą, właśnie na tym łóżku, mieliśmy przeżyć najcudowniejszą noc w naszym (a przynajmniej moim) życiu, jednak do niczego nie doszło bo w porę się opamiętał. Może to jednak lepiej? Może tak musiało być? A może to jeszcze się wydarzy? Będziemy sami i... Oh, o czym ty myślisz. Zamknęłam oczy i próbowałam zasnąć, jak najszybciej…

Następny dzień

Ziewnęłam przeciągle i przeniosłam się na pozycję siedzącą. Rozejrzałam się po pokoju, jednak nie rozpoznałam w nim mojej sypialni. W tym momencie kilka wspomnień przewinęło się po mojej głowie. I nie były to wcale miłe wspomnienia. Niall odchodzi. Ja płaczę. Mam nadzieję, że to był sen, tak. To musi być sen.. na pewno…

Wyszłam z pod kołdry. Chwyciłam klamkę chcąc wyjść na korytarz jednak w porę się powstrzymałam i poszłam ubrać sukienkę. Przecież nie wyjdę w samej bieliźnie, prawda?

Sprawdziłam jeszcze swój stan i mogłam wyjść. Opuściłam progi pokoju i zaczęłam szukać salonu. Gdy w końcu tam dotarłam, po długich poszukiwaniach, zastałam tam tylko kilka kobiet, które zapewne sprzątały po imprezie.

-Przepraszam- powiedziałam zwracając całą uwagę na siebie- Wiedzą panie, gdzie znajduje się Janet?

-Panienka Janet spożywa śniadanie w kuchni.

-Oh, czy mogłaby mi któraś z pań pokazać drogę, nie orientuję się tu zbytnio.

-Chodź zaprowadzę cię.

Skinęłam głową,  kobieta położyła dłoń na moich plecach i zaczęła prowadzić mnie, jak sądzę do kuchni. Przeszłyśmy kilka korytarzy, aż w końcu dotarłyśmy. Podziękowałam sprzątaczce i usiadłam obok Janet przy stole. Gdy spojrzałam na nią zachichotałam. Wiedziałam, że dużo wczoraj wypiła, zdecydowanie za dużo. I oto efekty.

-Widzę, że jesteś niewyspana- powiedziałam patrząc na jej zaspaną twarz.

-Oh, co? Um. Przepraszam, jak to mówią kac morderca.

-Ile wypiłaś?

-Troszeczkę- pokazała palcami, a ja się zaśmiałam- Ciszej, proszę.- westchnęła i powróciła do jedzenia płatków- Co chcesz na śniadanie? Zaraz zawołam Diane i…

-Spokojnie poradzę sobie- zapewniłam wstając z krzesła.

Podeszłam do lodówki i wyjęłam z niej dwa jajka. Podeszłam do kuchenki i włączyłam ją. Na patelnię wrzuciłam jajka i tak oto smażyłam swoją jajecznicę. Gdy uznałam, że mogę ją już zjeść, wyłączyłam kuchenkę i przełożyłam moje śniadanie na talerz. Po drodze do stołu chwyciłam za widelec i usiadłam obok Janet.

-Dlaczego nie masz kaca, co? Widziałam, że piłaś. To niesprawiedliwe.- mówiła machając łyżką.

-Bo nie piłam tyle ile ty i jakoś się trzymam, pijaku.

-Ja pijak?

-A co właśnie powiedziałam?

-Jesteś niemożliwa- zaśmiałam się na jej słowa- Czy ty wiesz co ja widziałam? Opowiadaj, ze szczegółami.

-Ale o co chodzi.

-Widziałam, jak z Horankiem szliście do sypialni. I nie wyprzesz się tego, bo widziałam to na własne oczy!

-Gratuluję, i nie ma co opowiadać- odparłam i zaczęłam jeść jajecznicę.

-Jak to? Nic się nie wydarzyło? Nic, a nic?

-Nic, a nic. Gdy.. no wiesz.. uh.. gdy zdejmował spodnie, to znaczy ja mu zdejmowa… uh.. odskoczył ode mnie i powiedział, że to nie powinno się wydarzyć i już nigdy więcej się nie wydarzy. Poczułam się wtedy okropnie. Przecież ja też mam uczucia.

-Oh- powiedziała i przytuliła mnie, a z moich oczu popłynęło kilka łez.


Po pierwsze nie sądziłam, że będę zdolna opowiedzieć o tym komuś, a szczególnie Janet. Nie była tak naprawdę jakąś bliską mi osobą, ale jednak była kimś kto w pewnej części należał do mojego życia. Może nie od razu jako przyjaciółka, zacznijmy od koleżanek. Poznam ją bardziej i wtedy będę wiedzieć, czy mogę jej w pełni zaufać. Wciąż zastanawiam się gdzie jest Florence, myślałam, że będzie mi, że tak powiem towarzyszyć w tych trudnych chwilach. Więc gdzie ona jest? Póki co zostaje mi Janet, która próbuje mnie w jakiś sposób pocieszyć. Dziękuje.



............................................
No witam :) Spodziewaliście się czegoś takiego? Wiecie, że nie lubię być przewidywalna, więc powstało taki oto rozdział.
I tak jak zawsze oczekuję od was komentarzy zwłaszcza, że:
-Dodaje rozdziały w krótkich odstępach czasowych
-Wyświetleń przybywa coraz więcej lecz liczba komentarzy wciąż stoi w miejscu.
Byłoby mi bardzo miło, gdyby każdy kto przeczytał ten post, skomentował go. Miłej reszty dnia ;)

7 komentarzy:

  1. Nie spodziewałam się tak rozwiniętej akcji. Myślałam, że jednak do czegoś dojdzie, a tu dupa. Ale Niall nadal Ją kocha, ale nie jako Barbarę tylko jako Rose ; > To coś pięknego, a za razem tragicznego, bo przecież Rose jako Ona nie powróci i to będzie straszne. A może Florence pozwoli./pomoże Rose powiedzieć Niall'owi o wszystkim i będą mogli być razem? To by było coś świetnego.
    No cóż rozpisałam się hahha Ale jakoś już tak mam ; ))
    Pozdrawiam i czekam na następny super rozdział!! ; 3

    OdpowiedzUsuń
  2. O *-*
    Uwielbiaaaaaam! ;3
    Kurcze.. Ja chce dawną Rose ;c
    <3
    http://still-the-one-ff.blogspot.com/ - Zapraszam do mnie ;]

    OdpowiedzUsuń
  3. Super! Fajny rozdział , tylko szkoda że taki krótki... No ale cóż nie można mieć wszystkiego♥♥♥

    OdpowiedzUsuń
  4. Świetny <3 Niall chuju ;-;
    Czekam na nn <3

    http://run-away-with-me-zayn-malik-ff.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  5. Świetny rozdział!
    Dawaj nexta.
    + zapraszam do mnie
    danger-zaynmalik.blogspot.com
    uncanny-fanfiction.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń

Dla ciebie to chwila, a dla mnie podziękowanie za dobrze wykonaną pracę ♥

Obserwatorzy

Layout by Yassmine