9.20.2014

Sezon 2, rozdział 17







„Nadzieja to mała szklana kulka umiejscowiona w samym środku serca. Po zadaniu ciosu ta kulka rozpada się na milion kawałków siejąc spustoszenie w naszych sercach”




Promienie słońca wdarły się do mojej sypialni , przez niezasłonięte żaluzje. Sprawiło to, że musiałam wstać. Przeciągnęłam się na łóżku i poszłam do łazienki, przed tym ścieląc łóżko. Skoro byłam nową sobą, musiałam się zmienić i dbać o porządek.

Odprawiłam poranną toaletę. W samej bieliźnie wyszłam z łazienki i wyjrzałam przez okno. Słońce świeciło dziś niemiłosiernie. Z westchnięciem udałam się do garderoby. Ubrałam białe spodenki oraz pomarańczową bluzkę na ramiączka. Na nogi wsunęłam białe sandały na lekkim obcasie. Opuściłam swój pokój.

Dotarłam do kuchni gdzie zauważyłam Florence. Jak zwykle w białej sukience. Siedziała na blacie, a w dłoni trzymała jakiś owoc, który co chwile gryzła.

-Dzień dobry- powiedziałam wyjmując z lodówki mleko.

-Dzień dobry, jak się spało?

-Łóżko wygodne, tylko sny koszmarne.- westchnęłam i z miską usiadłam do stołu.

-Nadal przeżywasz wczorajszy wieczór? Oh, nie przejmuj się, przecież to nie pierwszy i nie ostatni raz kiedy się spotykacie. Możesz go do siebie przekonać, wierzę, że ci się uda.

-Przez jej charakter to znaczy mój, to znaczy.. wiesz o co mi chodzi, Niall uważa mnie za przemądrzałą. Gdy próbowałam nawiązać rozmowę, on nawet nie raczył na mnie spojrzeć. Prawie się wygadałam. Potem zaproponowałam, abyśmy się przeszli lecz zbył mnie mówiąc, że musi wracać. Czy on naprawdę jest takim dupkiem?

-Rose, to nie zależy od ciebie. Jesteś Barbarą, on zna jej poprzedni charakter. Wiesz, że potrzeba czasu, aby się do ciebie przekonał. To nie będzie łatwe, ale ty wiesz i ja to wiem, że ci się uda.

-Obyś miała rację.

Florence zaśmiała się i pokręciła głową. Dokończyłam jeść swoje śniadanie, a miskę włożyłam do zmywarki. Oparłam się o blat i zastanawiałam się co będę dzisiaj robić.

-Chyba pójdę przejść się po mieście- powiedziałam i stanęłam naprzeciwko kobiety- Idziesz ze mną?

-Pewnie- uśmiechnęła się szeroko- Tylko pamiętaj, że ja jestem niewidzialna  i ludzie mnie nie widzą, tylko ty.

Pokiwałam głową i wspólnie z Florence wyszłyśmy z mieszkania. Zjechałyśmy windą do holu. Przywitałam się z portierem, promiennym uśmiechem co odwzajemnił. Wspólnie z kobietą postanowiłyśmy się przejść zamiast zamawiać taksówkę.

Szłyśmy chodnikiem, mijając przeróżne osoby. Kilka z nich przywitało się z nami, a właściwie tylko ze mną, skinieniem głowy. Nie miałam bladego pojęcia kim oni są,  ponieważ Florence nie przedstawiła mi reszty znajomych. Z zachwytem podziwiałam Londyn, byłam szczęśliwa, że w końcu mogę tu być. Byłam szczęśliwa, że ktoś dał mi szansę.

Z daleka zauważyłam pewną dziewczyną. Szeroko się uśmiechając machała do mnie coraz bardziej się zbliżając. Gdy była dosyć blisko, mogłam przyjrzeć się jej wyglądowi. Miała blond włosy spięte w wysokiego koka, ubrana w kwiecistą sukienkę do kolan eksponowała swoje długie nogi. Na stopach spoczywały wysokie szpilki koloru czerwonego.

-Cześć- powiedziała przytulając mnie, a ja nie mogłam zrozumieć co właśnie się dzieje.
-To twoja przyjaciółka, Janet- szepnęła Florence wskazując na blondynkę.

-Oh, cześć- odwzajemniłam uścisk- Miło cie widzieć.

-Ciebie też. Idziesz gdzieś konkretnie?

-Po prostu chciałam się przejść po mieście, a jaki jest twój powód wyjścia?

-Nie pamiętasz?

-Co mam pamiętać?

-Przecież obiecałaś, że będziesz- westchnęła- Organizuję dziś imprezę, u mnie o ósmej. I właśnie idę na zakupy, bo muszę jakoś wyglądać jako gospodarz, prawda?

-Tak zdecydowanie.

-Może do mnie dołączysz?

-Z chęcią.

-To świetnie, chodź- złapała mnie pod ramię i wspólnie poszłyśmy w stronę centrum handlowego.

To było dla mnie co najmniej dziwne. Poznałam ją przed chwilą i mam być jej przyjaciółką? Przecież ja jej w ogóle nie znam. A ta impreza? Szczerze mówiąc nie mam ochoty nigdzie wychodzić, ale przez Barbarę jestem zobowiązana. Nie mogłam urywać kontaktu z jej znajomymi. Nie wiem jakie były kontakty między nimi, jednak chciałam ich poznać, może nie będę tacy źli? Miło będzie przynajmniej z kimś porozmawiać.

Przekroczyłyśmy progi centrum. Jak ja tu dawno nie byłam. Pierwszy raz zjawiłam się tu z Lucy. Na samo jej wspomnienie zrobiło mi się smutno. Przecież to ona była moją przyjaciółką. I nadal jest, prawda?

Weszłyśmy do jednego ze sklepów, a Janet pociągnęła mnie do działu z sukienkami. Minęłam kilka stojaków i w końcu zauważyłam tą idealną. Niebieska sukienka, na cienkich ramiączkach. Po prostu musiałam ją mieć. Chwyciłam ją z wieszaka i poszłam przymierzyć. Janet czekała przed przymierzalnią, a gdy wyszłam, szeroko się uśmiechnęła i klasnęła w dłonie.

-Wyglądasz obłędnie- powiedziała- Poczekaj chwilkę- pobiegła do jakiegoś regału i przyniosła ciemne szpilki, torebkę i klika dodatków- Teraz Horanek będzie zadowolony.

-On też będzie?

-Przecież to twój chłopak, głuptasku. A teraz idź i ją kupuj bo ci nie odpuszczę.

Zaśmiałam się i w przebieralni przebrałam się w moje wcześniejsze ciuchy. Chwyciłam sukienkę i resztę rzeczy i poszłam do kasy. Zapłaciłam za ubrania i podeszłam do Janet, która zastanawiała się, który strój wybrać.

-Jak myślisz, ten czy ten?- spytała.

-Raczej ten- wskazałam na jeden z zestawów- Idź przymierz.

Janet poszła do przebieralni i po chwili wróciła do mnie eksponując nowy strój. Muszę przyznać, że wyglądała niesamowicie. Pokazałam jej kciuki do góry, a ona ponownie klasnęła w dłonie i poszła się przebrać. Usiadłam w fotelu, a Janet ubrana we wcześniejsze ciuchy poszła zapłacić. Wyszłyśmy ze sklepu z uśmiechami na twarzy. Przyznam, że całkiem dobrze się bawiłam. Może i wygląda jak przemądrzała panna, ale ja sądzę, że jest inaczej. Wiem to.

-Może wstąpimy do Starbucksa?- zaproponowała.

-W sumie dlaczego nie.

Weszłyśmy do wspomnianej wcześnie kawiarni. Podeszłyśmy do lady, w celu złożenia zamówień.

-Co bierzesz?- spytała- Ja chyba frappuccino.

-Cappucino- uśmiechnęłam się.

-Cappuccino? Przecież ty go nie znosisz.

-Um.. ja- co mam powiedzieć?!- Trzeba się w końcu przełamać, prawda?

-Jesteś dziś jakaś zakręcona.

Wzruszyłam ramionami i zajęłam wolny stolik. Janet dołączyła do mnie po kilku minutach z naszymi zamówieniami. Dobrze, że udało mi się wybrnąć z tej sytuacji. A tak w ogóle, jak nie można lubić cappuccino? No pytam się jak?

Gdy wypiłyśmy kawy zebrałyśmy się w stronę powrotną. Chciałam iść do mojego mieszkania, aby przygotować się na imprezę, którą organizowała Janet. Musiałam się odświeżyć, bo nie powiem, lekko się zmęczyłam.

-A gdzie ty się wybierasz?- spytała.

-Do domu.

-Mówiłaś, że pomożesz mi w przygotowaniach.

-Ale muszę się jeszcze uszykować i..

-O to się nie martw, masz do dyspozycji łazienkę, a nawet możesz zostać na noc, co ja mówię i tak zostaniesz- zaśmiała się, a ja wciąż nic nie mówiłam- Mam wrażenie, że zachowujesz się inaczej. Jakie problemy z Horankiem?

-Co? Nie- zaśmiałam się nerwowo licząc, że tego nie zauważy- Ja po prostu mam gorszy dzień.

-Myślałam, że coś nie tak z Niallem.- odetchnęła- Widziałam artykuł o was w gazecie i pomyślałam, że coś się między wami stało skoro wróciliście osobno.

-Nie, ja.. po prostu chciałam przez chwilę pobyć sama i to tyle w tym temacie. Nie chcę o tym rozmawiać.

-Rozumiem, ale wiesz, że jak by co, to możesz ze mną porozmawiać.

-Zapamiętam.

Po drodze do mieszkania Janet, cały czas nawijała o gościach, którzy przyjdę na jej imprezę. Nie znałam nikogo. Tylko ją i Nialla, a tak po za tym to reszta była dla mnie obca. Florence miała poznać mnie z innymi znajomymi. Mam przynajmniej nadzieję, że pojawi się na tej imprezie i będzie mi podpowiadać, bo jak nie to wyjdę na kompletną idiotkę.

-Wow- szepnęłam gdy dotarłyśmy pod dom mojej ‘przyjaciółki’.


.................................................................
Co was tak mało? 3 komentarze? Nie ukrywam, że jest mi trochę smutno...


5 komentarzy:

  1. Cudoooooooowny ! <3
    Next... IMPREZA!
    http://still-the-one-ff.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. Widzę, że wróciłaś do pisania w pierwszej osobie ; > Bardzo mi się to podoba, bo lepiej mi się czyta ;))
    Czekam na następny, a rozdział genialny! ;3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No wiesz, kobieta zmienną jest :) hah

      Usuń

Dla ciebie to chwila, a dla mnie podziękowanie za dobrze wykonaną pracę ♥

Obserwatorzy

Layout by Yassmine