9.16.2014

Sezon 2, rozdział 16







„Spodziewaj się niespodziewanego”





-Niall?- spytała zszokowana.

-Spodziewałaś się kogoś innego? – podniósł jedną brew do góry.

-Tak..nie… nie wiem to znaczy…

-Pójdźmy już na tą kolację i miejmy to z głowy.

Dziewczyna z westchnięciem pokiwała głową. Florence pokazała kciuki do góry, aby pokazać jej, że wszystko jest dobrze.  Rose pomachała jej, tak, by Niall tego nie zauważył. Zamknęła drzwi i wspólnie ruszyli do samochodu.

Blondyn otworzył jej drzwi, aby mogła wejść do auta. Obszedł samochód i także znalazł się w środku. Odpalił silnik i ruszyli z parkingu. Podczas drogi nikt z nich się nie odzywał. Rose przede wszystkim musiała przetrawić to, że Niall jest jej ‘chłopakiem’. Ale mogła się tego spodziewać, gdy w lustrze zobaczyła siebie jako Barbarę.

-Dlaczego się nie odzywasz?- spytał nie spuszczając wzroku z drogi.

-A co mam mówić?

-Nie wiem, ale zawsze jak gdzieś razem jeździliśmy mówiłaś jak najęta, a teraz?

-Mam zły dzień.- mruknęła.

-Zły dzień? W takim razie co się stało?

-Dlaczego nagle zrobiłeś się taki opiekuńczy?

-Po prostu chce wiedzieć..

-Ciekawość to pierwszy stopień do piekła.

Niall pokręcił głową, ale nawet przez chwilę na nią nie spojrzał. Właśnie taką postawą sprawiał, że Rose traciła humor, zaczynała być zdenerwowana, ale i smutna. Bo nic tak nie boli jak obojętność..

Poczuła, że samochód zwalnia, aż całkowicie się zatrzymał. Chłopak pomógł jej wysiąść i razem udali się do jednej z restauracji. Kelner zaprowadził ich do zarezerwowanego wcześniej stolika. Usiedli i zaczęli zamawiać dania. Gdy złożyli zamówienia kelner odszedł, a między nimi zapadła niezręczna cisza. Rose była zdenerwowana, nie wiedziała jak się w tej sytuacji zachować. Mimo wszystko myślała, że podczas ich wcześniejszych spotkań rozmawiali ze sobą, mieli jakieś wspólne tematy. Myliła się..

Na stole pojawiły się ich zamówienia, które zaczęli spożywać w ciszy. Rose przełykając kolejny kawałek kurczaka, nie wytrzymała. Ze zdenerwowaniem odłożyła sztućce na talerz.

-Nic nie powiesz?- spytała nie wytrzymując ciszy panującej między nimi.

-Co twoim zdaniem powinienem powiedzieć?

-Nie wiem, cokolwiek. Opowiedz jak ci minął dzień, co robiłeś, jak się czujesz, naprawdę cokolwiek- westchnęła przymykając powieki w celu uspokojenia się.

-Najpierw nie chcesz ze mną rozmawiać, a potem sama chcesz? Nie rozumiem, zawsze narzekałaś gdy rozpoczynałem rozmowę, bo najzwyczajniej w świecie ciebie to nie interesowało i sama to mówiłaś.

-Ale wtedy ja nie…- ugryzła się w język, by nie powiedzieć czegoś co by jej zaszkodziło.

-Ale ty wtedy co?

-Dokończmy jeść- powiedziała- Przepraszam, że w ogóle zawracam ci głowę.

Opuściła głowę i zaczęła jeść, próbując nie patrzeć w stronę blondyna. Było jej ciężko, bo już pierwszego dnia zafundowali jej takie emocje. Owszem chciała go spotkać jednak nie tak szybko, potrzebowała trochę czasu, aby przyzwyczaić się do nowej sytuacji. Wciąż pamiętała o tym co zrobił jej, gdy była w swoim wcieleniu. Tego tak łatwo nie zapomni, wiedziała to. Teraz musiała udawać, że wszystko jest w porządku, co niezbyt jej wychodziło. Nawet próby nawiązania rozmowy kończyły się niepowodzeniem. W części była to wina poprzedniej właścicielki ciała, gdyż to ona pokazała się mu od ‘złej strony’. Może i nie przepadała za Palvin, ale dzięki niej mogła tu być i odnowić kontakty ze znajomymi. Ale.. No właśnie „ale”

Kelner, który wcześniej ich obsługiwał zabrał talerze i podał im rachunek. Blondyn wyciągnął portfel i do karty włożył określoną sumę pieniędzy oraz zostawiając napiwek dla kelnera. Wstał, a Rose razem z nim. Wyszli z restauracji i kierowali się w stronę auta Nialla.

-Może się przejdziemy?- zaproponowała Rose, gdy blondyn otwierał drzwi od samochodu.

-Muszę wracać, przepraszam.

-Nic nie szkodzi- powiedziała uśmiechając się smutno. Odwróciła się i zaczęła iść w stronę swojego mieszkania.

-Nie wsiadasz?- spytał zdziwiony.

-Nie, potrzebuję pomyśleć, a ty jedź.

Popatrzył na nią jeszcze przez chwilę i ruszył z parkingu. Rose wzrokiem podążała za samochodem, aż nie zniknął z jej pola widzenia. Odwróciła się na pięcie i zaczęła iść.

Na zewnątrz  było już ciemno, jednak nie zatrzymała się, szła dalej. Musiała przemyśleć kilka spraw. Najbardziej drażniło ją to, że od samego początku pojawienia się tutaj, rada aniołów sprawiła, że poczuła się źle i chciała wrócić. Ale, przecież obiecała coś sobie, obiecała, że mimo wszystko będzie silna, a przynajmniej będzie próbować. Gdy była z Niall'em wszystkie wspomnienia  nawiedzały jej głowę. Te w których byli razem, ale i osobno. Począwszy od pierwszego spotkania, aż po ich ostatnie. Z jednej strony, myśl, że będzie spędzała z nim wiele czasu była motywująca , ale jednak z drugiej bała się co może nastąpić. Niepewność jest najgorsza.

Gdy dotarła do apartamentowca, przywitała się z chłopakiem za ladą i przeszła do windy. Wciskając odpowiedni guzik sprawiła, że po chwili znalazła się na piątym piętrze. Znalazła drzwi z numerem 512 i przekręcając kluczyk w zamku weszła do środka. Na kanapie siedziała Florence wpatrując się w Rose, ze współczującym wyrazem twarzy. Dziewczyna podeszła do mebla, po drodze zdejmując buty. Usiadła obok kobiety i westchnęła.

-Dlaczego to takie trudne?- zapytała  patrząc na Florence.

-Przykro mi kochana, ale takie jest życie i ani ja ani ty tego nie zmienimy.

-No właśnie…


....................................................
Witam :) Podoba się chociaż trochę?

4 komentarze:

  1. Świeeeeeeetne <3
    I to bardziej niż troszeczkę xd
    http://still-the-one-ff.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. Mi się podoba nawet bardzo ; >
    Kurczę, a myślałam, że Niall i ta Barbara jakoś są ze sobą szczęśliwi i coś w tym stylu, a tu taka niezręczna cisza i brak tematów do rozmowy. ; /
    Przykro mi było z tego powodu ; C
    Ale mam nadzieję, że jakoś się dogadają, a może nawet dowie się, że to Rose? Hmm to by było ciekawe haha ;P
    Pozdrawiam! :3

    OdpowiedzUsuń

Dla ciebie to chwila, a dla mnie podziękowanie za dobrze wykonaną pracę ♥

Obserwatorzy

Layout by Yassmine