4.16.2014

Sezon 2, Rozdział 3








"Łka zimny świat deszczem,
rozbija się o prostokąty domów,
o szare dywany ulic i chodników,
a tylko serce uśmiecha się kolorową
miłością"


















-Ciężko miałeś w życiu, prawda?

-Skąd wiedziałaś?

-U mnie też nie było najlepiej.- westchnęłam- Ojciec alkoholik, którego nie mogę nazwać już ojcem. Bił mnie i moją rodzinę. Wiesz jak trudno było wytrzymać z nim w jednym domu przez jeden dzień? Te ciągłe wyzwiska sprawiały, że zamykałam się w sobie. Nikt z tym nic nie zrobił, rozumiesz? Nikt. Wszyscy patrzyli na to, twierdzili, że to jest przejściowe, że mu przejdzie, ale nie przeszło.- wzięłam oddech, aby dalej mówić-  Wcześniej poznałam Nialla. Cudowny chłopak. Szczerze mówiąc, zakochałam się w nim. Pierwsza miłość. Brzmi to dość oklepanie, ale taka prawda. Wracając. Po pewnym czasie zniknął. Nie zostawił żadnej wiadomości, pożegnania, przepadł jak kamień w wodę. Z tego wszystkiego zaczęłam pisać pamiętnik, zaczęłam się ciąć, brałam tabletki uspokajające. Robiłam wszystko żeby zapomnieć, ale nie wszystko jest takie proste. Kiedyś żyletka weszła za mocno, przez co przecięła żyłę. Gdyby nie mój brat byłabym tu już wcześniej. Po paru dniach stało się coś niezwykłego, moja mama chciała wyjechać, zostawić wszystko, dla mnie, dla nas. Tak też zrobiliśmy. W Londynie, bo tam się przeprowadziłam, znalazłam prawdziwą przyjaciółkę, Lucy. Mówiąc szczerze w Los Angeles nie miałam przyjaciół, nikt mnie nie lubił, ale nigdy nie dowiedziałam się dlaczego. Lucy była strasznym żarłokiem, jak to się mówi, miała żołądek bez dna. Mogła jeść, jeść i jeść, ale wyglądać tak samo szczupło jak wcześniej. Czy to jest realne? - spytałam na co chłopak chwile myśląc pokręcił głową- No właśnie. Tamtego dnia poszłyśmy do sklepu, gdzie spotkałam Liama. Ile ja bym dała żeby z nim znowu porozmawiać. Był miły, troskliwy, opiekuńczy, miał poczucie humoru. Po kłótni z moim bratem, rozmawiał ze mną, namawiał do rozmowy z Derekiem, tak właśnie się nazywał. Potem Liam, zaprosił mnie do swojego domu, długo odmawiałam, jednak był nieugięty, uległam. Nie zgadniesz kogo tam spotkałam. - westchnęłam cicho przypominając tą chwilę- Nialla. Ugh, po co ja szłam do jego domu. Gdyby mnie tam nie było, nadal byłabym na ziemi. To przez Nialla zaczęłam się znowu ciąć, rozpamiętywałam stare dzieje z przeszłości. On próbował, przepraszał, błagał o wybaczenie, jednak nie mogłam tego zrobić. Straciłam do niego zaufanie, całkowicie. Gdy dowiedziałam się, całkiem przypadkiem, że ma dziewczynę załamałam się. Wcześniej mnie pocałował, mówił jak to mnie kocha, a potem zapomniał mi powiedzieć, że jest zajęty. Wtedy wyjechałam z powrotem do Los Angeles, nie chciałam być już w Londynie. Tam Lucas, on...- przełknęłam głośno ślinę- On mnie porwał, bił, gwałcił, niszczył mnie fizycznie jak i psychicznie. Nie zwracał uwagi na to, że sprawia mi tym ból, to go najmniej obchodziło. Nie pamiętam ile tam byłam, ale mnie odnaleźli. Tylko po co? Mogłam zginąć w tej obskurnej piwnicy zamiast niszczyć się psychicznie. Potem podczas operacji znalazłam się tutaj, dostałam jeszcze jedną, ale już ostatnią szansę. Wróciłam na ziemię. Dzięki psychologowi stanęłam na nogi. Jednak mój entuzjazm nie trwał długo. Kilka dni później odwiedziłam chłopaków, oglądaliśmy film, wszystko byłoby dobrze gdyby nie Palvin, dziewczyna Nialla. Co chwilę mi dogryzała, ale potem... powiedziała im wszystkim o moim ojcu. Wstydziłam się tego, nigdy nikomu o tym nie mówiłam, a co dopiero im. Wybiegłam z domu, zauważyłam pędzący samochód, przecież nie miałam nic do stracenia, prawda? Rzuciłam torbę na ziemię i wpadłam w pędzące koła auta. Zapadłam w śpiączkę, wiesz jak to jest gdy słyszysz wszystkich, czujesz ich obecność, ale nie możesz nic zrobić. Poruszyć się. Dać jakikolwiek znak życia. Właśnie w ten sposób trafiłam tu. Mieszkam z babcią. Może teraz żałuję tego, że popełniłam samobójstwo, ale nie wiem czy dałabym radę dłużej tam przebywać, za dużo bólu......- zakończyłam wpatrując się w chłopaka.

-Myślałem, że to ja miałem gorzej- zaśmiał się nerwowo.

-To teraz, chyba czas,  żebyś i  ty opowiedział mi o swoim życiu- uśmiechnęłam się pocieszająco.

-Chyba  najgorszym  momentem  mojego  życia  było urodzenie  się  mojej  siostry.  Nienawidziłem  jej  od  samego początku.  Wiesz,  starałem  się,  próbowałem  ją zaakceptować  jednak  nie  umiałem,  po  prostu  nie chciałem.  A  rodzice,  cóż,  wcześniej  spędzaliśmy  ze  sobą mnóstwo  czasu. Nie  byłem  jednym  z  tych  nastolatków, którzy  się  ich  wstydzili,  wręcz  przeciwnie  byłem  dumny, że  miałem  takich  rodziców.  Możesz  pomyśleć,  że  to  głupie  bo  jaki  chłopak  chodziłby  z  rodziną  na  obiad  albo na  spacer.  Miałem  wspaniałych  przyjaciół,  czujesz sarkazm?  To  była  fałszywa  przyjaźń.  To  oni  namawiali mnie  do  ćpania,  palenia  i  picia.  Gdyby  nie  oni  byłbym normalny.  Gdyby  nie  oni,  nie  wracałbym  pijany  do  domu,  gdyby  nie  oni  może  zaakceptowałbym  siostrę, zaakceptowałbym  tą  sytuację,  gdyby  nie  oni  nie  zrobiłbym  tego  czego  żałuję  do  teraz  choć  wtedy, przyrzekam,  zrobiłbym  to  jeszcze  raz.  A  co  takiego zrobiłem?  Zrzuciłem  Edith  ze  schodów -  westchnął  ciężko- Żałuje  tego,  ale  czasu  nie  cofnę,  choćbym  nawet tego  chciał. Miała  złamaną  rękę,  prawą  nogę  i  wstrząs mózgu.  Moi  rodzice,  oni,  oni  byli  wściekli,  bardzo  wściekli.  Nie  dali  mi  nawet  dojść  do  słowa.  Gdy chciałem  wejść  do  Edith  na  sale,  wygonili  mnie, powiedzieli,  że  są  zawiedzeni  moim  zachowaniem,  że woleliby  nie  mieć  takiego  syna.  Czułem  się wtedy  jak śmieć,  jak  nic  niewarty  człowiek.  Po  tym  zamknęli   drzwi od  sali,  od  wtedy  żyletka  coraz  częściej  gościła  na  moim nadgarstku.  Coraz  częściej  blizny  zdobiły  moje  dłonie.  Nie  umiałem  przestać.  Ćpałem,  piłem ,  i  tak  codziennie. Żaden  dzień  nie  różnił  się  od  drugiego.  Potem  przez następne  miesiące  wydawało  mi  się,  że  żyję  za  karę. Nienawidziłem  poranków .  Przypominały  mi,  że  noc  ma swój  koniec  i  trzeba  znów  sobie  radzić  sobie  z  myślami.    Rodzice  unikali  mnie  w  domu,  gdy  gdzieś  wychodzili nie  informowali  mnie o tym.  Oschłość,  i  jad  przepełniały nasze  rozmowy,  właściwie  to  nie  były  rozmowy,  raczej kłótnie.  Gdy  zaproponowałem,  że  przypilnuje  Edith,  oni mnie  wyśmiali.  Powiedzieli  to  co  chcieli  od  początku.  Że mnie  nienawidzą.  Trudno  było  usłyszeć  takie  słowa  od własnych  rodziców,  od  bliskich  osób.  Od  matki,  która  cie urodziła,  od  matki,  która  tak  często  mówiła  jak  bardzo mnie  kocha,  jak  bardzo  tęskniła  kiedy  byłem  na wycieczce,  kiedy  byłem  u  znajomych.  Od  ojca,  który  był ze  mnie  dumny,  od  ojca,  który  mi  pomagał,  od  ojca, który  mnie  wspierał.  Obojga  ich  kochałem,  a  oni powiedzieli ,  że  nienawidzą  własnego  syna.  To  po  cholerę mi  to  mówili ,  po  cholerę  ona  mnie  urodziła  skoro   mnie nienawidzili.  Cudowni  rodzice,  prawda? -  prychnął -  Parę dni  później  przesadzili.  Jedliśmy  obiad,  spytałem  Edith jak  z  jej  ręką,  ponieważ  nadal  miała  ją  w  gipsie, odpowiedziała,  że  dobrze  i  czy  nie  poszedłbym  z  nią  na spacer.  Zgodziłem  się  na  co  rodzice  zareagowali oburzeniem.  Zabronili  jej  cokolwiek  ze  mną  robić. Wstałem  od  stołu  wchodząc  schodami  na  górą. Zamknąłem  drzwi  od  pokoju  na  klucz.  Wszedłem  do łazienki,  drzwi  również  zamykając  na  klucz.  Usiadłem  pod  ścianą,  w  dłoni  kurczowo  trzymając  żyletkę. Podwinąłem  rękawy  bluzy,  na  nadgarstku  zrobiłem  jedną kreskę,  potem  drugą  i  kolejną.  Z  nadgarstka  ciekła  krew tworząc  wielką  kałużę. Powieki  coraz  bardziej  opadały,  a ostatnim  co  usłyszałem  były  krzyki  rodziców,  które  i  tak by  nic  nie  zrobiły.  Świat  to  trudne  miejsce.  Jemu  nie zależy.  Choć  nie  żywi  nienawiści  do  ciebie  i  do  mnie,  nie darzy  nas  też  miłością.  Dzieją  się  na  nim   rzeczy  straszne, których  nie  można wytłumaczyć.  -  zakończył  swój  dialog.

-Wiesz, to jest dość dziwne.

-Co?

-To, że znamy swoją historie życia, a nie wiemy jak każdy z nas ma na imię- zaśmiałam się.

-Paul-  również  się  zaśmiał podając mi dłoń, którą uścisnęłam.

-Rose.

-Gdzie wysiadasz?

-W Londynie.

-Wychodzi na to, że ja też.










..........................................................
Przepraszam! Przepraszam, przepraszam, przepraszam!
Wiem, że długo czekaliście na rozdział, ale najzwyczajniej w świecie mi się nie chciało. Leń.
Dużo tutaj dialogów, ale chciałam wam przedstawić trochę życie Paula. 

Mam nadzieję, że się podobało :)



12 komentarzy:

  1. Cudowne <3 Ale mam jedno ale ! Moim alem jest: Proszeee nie zawieszaj tego drugiego bloga ! Błagam, kocham twoje blogi ! <3 Czekam na next ! :P
    ~D.

    OdpowiedzUsuń
  2. Mogę liczyć na twoją opinię?

    Zawsze jest szansa, że wejdziesz, zobaczysz, pokochasz ( mam nadzieję lol )
    youngloovers.blogspot.com
    loovelorn.blogspot.com
    fromyourlust.blogspot.com
    ifindyourlips.blogspot.com
    Nawet jak nie masz teraz ochoty, to kiedyś pewnie będzie ci się nudzić, zerknij, może warto :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Świetny<3
    zapraszam na nowy rozdział :)
    http://onedirection1237.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  4. Rozdzial fajny. Przedstawione jest zycie Paula. Wysiadaja oboje w Londynie? Cos czuje ze on nie raz pojawi sie w opowiadaniu. Moze nawet bedzie postacia bardzo wazna? Nie wiem. Czekam na kolejny rozdzial i zapraszam do mnie na 11 rozdzial, ktory pojawi sie dzisiaj.
    Pozdrawiam natullaa.

    OdpowiedzUsuń
  5. Nominuję cię do Liebster Award więcej informacji na http://thestoryofmargaretlife.blogspot.com/2014/04/liebster-award.html

    OdpowiedzUsuń
  6. Nominuję cię do Liebster Award więcej dowiesz się u mnie http://od-przyjazni-domilosci.blogspot.com/p/blog-page_25.html
    Pozdrawiam : **

    OdpowiedzUsuń
  7. Cudny rozdział jak każdy inny *.*
    Nominuję cię do Liebster Award : * Więcej informacji u mnie http://od-przyjazni-domilosci.blogspot.com/p/blog-page_25.html

    OdpowiedzUsuń
  8. przeczytałam cały blog i ryczę jak głupia xxx ily!

    OdpowiedzUsuń
  9. Fantastyczny rozdział! Już mi się podoba i będę czytać od początku! Obserwuję :))
    Zapraszam do mnie, zależy mi na twojej opinii ;*
    pamietnik-caroline-a.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  10. Białowłosa dziewczyna z licznymi bliznami na rękach wpada w sidła Morrisa-lidera jednego z najgroźniejszych gangów Los Angeles. Kiedy Anabell myśli, że gorzej już być nie może, zjawia się on -"atrakcyjny, nieco arogancki i bezczelny blondyn", który nie potrafi trzymać się z dala od kłopotów. trouble-niall-horan.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń

Dla ciebie to chwila, a dla mnie podziękowanie za dobrze wykonaną pracę ♥

Obserwatorzy

Layout by Yassmine