2.25.2014

Rozdział 22









"Nasza przeszłość
nadaje kształtu
przyszłości"






...

Oczami Dereka




Przeklinałem pod nosem. Dlaczego pozwoliłem jej tam pojechać? Dlaczego byłem takim kretynem? 

Spakowałem najpotrzebniejsze ubrania, podszedłem do laptopa, i zacząłem szukać najbliższego lotu do Los Angeles.

Jest! Ale dopiero za dwie godziny. Zabukowałem bilet, po czym wyszedłem z domu, wsadziłem walizkę do bagażnika. Odpaliłem silnik, i ruszyłem w stronę domu Nialla.

Dlaczego? W końcu tylko on wie kim jest Lucas i gdzie go można znaleźć, więc on jest ostatnią deską ratunkową.

Gdy byłem już pod jego domem, wyszedłem z samochodu, podszedłem do furtki, otworzyłem ją, po czym zapukałem do drzwi.

-Jest Niall?-spytałem Liama.

-Jest, a coś się stało?

-Muszę z nim porozmawiać, zawołasz go?

-Niall!-krzyknął, a po chwili ujrzałem blondyna schodzącego po schodach.

-Derek?

-Niall, powiedz mi gdzie mógłby być teraz Luca?

-Ale po co ci to?

-Rose zniknęła, ktoś ją porwał, wszyscy go podejrzewają.

-Jak to zniknęła?! Gdzie ona wyjechała?!

-Do Los Angeles, była u Emily, ale teraz jej nie ma.

-Ruszać się, lecimy do Los Angeles-powiedział Liam.

-Nie trzeba ja i tak lecę więc nie musicie.

-Musimy, Rose jest tak samo ważna dla nas jak i dla ciebie-powiedział Niall.

-Właśnie, poczekaj chwilę, weźmiemy tylko walizki i możemy lecieć-i tyle ich widziałem.

Po niecałych 10 minutach, wrócili jednak był z nimi jeszcze jeden chłopak.

-Harry z nami jedzie.

-Ok, chodźcie.

Ruszyliśmy w stronę mojego samochodu. Usiadłem od strony kierowcy, a chłopacy chowali walizki w bagażniku.

Gdy weszli do środka odpaliłem silnik, nacisnąłem pedał gazu i byliśmy w drodze na lotnisko. Przez cały czas w aucie panowała cisza, którą co jakiś czas przerywał szmer z zewnątrz.

-Kiedy ją porwano?-zapytał Liam.

-Wczoraj.

-I dopiero teraz ktoś to zauważył?!-krzyknął lokowaty czym zwrócił na siebie uwagę-No co?

-Nic.

-Wiesz chociaż jak to się stało?

-Podobno jak przyleciała, poszła do Emily, spała,  a potem jej już nie było

-Dlaczego on to zrobił?-mówił szeptem Niall jednak wszyscy go słyszeli-Przecież on..Wiem!-krzyknął.

-Co?

-Ona może być w tej piwnicy, gdzie zawsze siedzieliśmy!-wykrzyczał-Daj mi telefon, muszę zadzwonić do Emily, będzie wiedziała jak tam dotrzeć, a zanim my dolecimy trochę się zejdzie.

-Masz-podałem mu-Łączy się z Rose, bo Emily nie ma mojego numeru

-Ok.

Może jest jakaś nadzieja?


-Emily?Tu Niall, powiadom policje, że Rose może być w piwnicy, tam gdzie razem chodziliśmy, pamiętasz? Jak coś to dzwoń.-oddał mi telefon.

Wysiadłem z samochodu gdyż byliśmy już na parkingu przed lotniskiem. Otworzyłem bagażnik, wyjąłem z niego wszystkie walizki, po czym wszyscy weszliśmy do budynku.

W środku ludzie przepychali się przez innych po to, aby zdążyć na swój samolot. Odebrałem  bilety  po  czym  wszyscy  przeszliśmy  przez odprawę, a po chwili siedzieliśmy w samolocie.....





...

Oczami Emily



Po telefonie Nialla wróciłam na komisariat powiadomić funkcjonariuszy o moich podejrzeniach. Policjant szybko zareagował, wysłał kilku policjantów na miejsce, które wskazał Niall.

Po godzinie do jednego z funkcjonariuszy zadzwonił telefon, który odebrał, a po chwili zwrócił się do mnie.

-Przykro mi, nikogo tam nie ma-powiedział, a po moim policzku spłynęła łza, a zaraz po niej kolejna i kolejna.








-J-jak to?-spytałam łamiącym głosem.

-Może poda nam pani numer telefonu rodziców? Moglibyśmy ustalić czy pani brat ma klucz do ich domu czy nie ma.

-Dobrze-napisałam na kartce.

-Jeżeli dowiemy się czegoś więcej, na pewno do pani zadzwonimy.

-Dziękuje, do widzenia.

Wyszłam z komisariatu, wsiadłam w samochód i pojechałam nim na lotnisko, aby odebrać Dereka. 

Gdy dojechałam na miejsce, zamknęłam samochód, weszłam do środka i usiadłam na jednym z krzesełek. Rozglądałam się na wszystkie strony jednak wciąż go nie znalazłam. 

Po około pół godzinie czekania poczułam czyjąś ciepłą dłoń na moim ramieniu więc prędko wstałam i popatrzyłam się na "napastnika". " Napastnikiem" okazał się Derek.

-I co jakieś wiadomości?-spytał.

-Nie było jej w piwnicy-powiedziałam głęboko wzdychając.

-Gdzie ona może być?- szepnął  łamliwym  głosem  po czym usiadł  na  krzesełku chowając twarz w dłonie.

-Nie wiem-poczułam jak kolejna fala łez chce wypłynąć jednak chciałam być silna.

-Emily-usłyszałam.

-Cześć Niall-przytuliłam go.

-Wiedziałem, że będzie chciał się zemścić-powiedział.

-Jak to? Za co?

-Kiedyś powiedział mi, że...zakochał się w Rose....A ja wybuchłem, nie chciałem go wtedy znać, powiedziałem mu, żeby nie zbliżał się do niej, a potem go w ogóle nie widziałem. To wszystko moja wina, tylko moja.

-Nie Niall, nie twoja, to ja nie powinienem jej pozwolić wyjechać.-mówił Derek.

-Wszyscy jakoś zawinili-powiedział szatyn, którego teraz zauważyłam.

-Masz rację-powiedział lokowaty na co Niall prychnął.

-To chodźcie do mnie-powiedziałam.











.........................................
Ugh! Znów taki krótki, przepraszam, przepraszam! Mam nadzieję, że mi jakoś wybaczycie. Opowiadanie przewiduje na ok. 35 rozdziałów, może być ich więcej bądź mniej.
Dziękuje za wszystkie komentarze i za taką ilość wejść, a także obserwatorów.





Następny rozdział=5 komentarzy

Skomentujcie nawet kropką na znak, że czytacie
.





6 komentarzy:

  1. .............. Kropką to kropką xD

    OdpowiedzUsuń
  2. nie mogę się doczekać następnego rozdziału
    zaciekawiłaś mnie tym rozdziałem
    to opowiadanie miło się czyta ...
    co się dzieje z Rose ?

    OdpowiedzUsuń
  3. Świetny rozdział, czekam na next :)
    http://onedirection1237.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  4. wspaniały zapraszam reż do mnie http://how-to-stole-my-heart.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń

Dla ciebie to chwila, a dla mnie podziękowanie za dobrze wykonaną pracę ♥

Obserwatorzy

Layout by Yassmine