3.21.2014

Epilog pierwszego sezonu













"W jednym śmierć jest
lepsza od miłości.
Gdy śmierć nas dopadnie
nic nie czujemy, lecz
miłość ciągnie się z nami do
końca i tylko śmierć może nas
uratować" 








Tydzień później




Narracja trzecioosobowa 



Kolejny tydzień oczekiwań i niespodziewanych wybuchów emocji.


Dzień 1:
Brak poprawy.


Dzień 2:
Brak poprawy


Dzień 3:
Brak poprawy.


Dzień 4:
Próba wybudzenia.


Dzień 5:
Brak zmian


Dzień 6:
Brak poprawy


Dzień 7:
Wciąż nic




Próba wybudzenia Rose dała przeciwny skutek. Wyniki były coraz gorsze, nikt nie wróżył jej dobrze. Lekarze kazali być przygotowanym na wszystko. Organizm pacjentki walczył, przynajmniej próbował jednak bez rezultatów.

Każdy jest przekonany, że śmierć jest końcem świata.
Nie będzie przekonany, że to tylko i wyłącznie koniec jego świata.

W najgorszym stanie była jej rodzina, czyli brat i matka, którzy nie opuszczali jej nawet na chwilę. Derek nie przypominał tego chłopaka z przed paru tygodni, teraz jest wrakiem człowieka. Mało je, a czasami wcale. Nie odchodzi od siostry, wciąż siedzi na tym samym krzesełku, opowiadając jej o minionym dniu bądź o pustce, którą odczuwa. 

Te rodzeństwo było wyjątkowe, choć każde jest wyjątkowe, lecz te było wyjątkowe na swój sposób. Mogło sobie dokuczać, mogli się kłócić godzinami, mogli wyzywać się od najgorszych, ale nigdy, ale to nigdy nie powiedzieli, że się nie kochają. Te słowa nawet nie mogły przejść im przez gardło. Sytuacje i wydarzenia przez które przechodzili znacznie zbliżyły ich do siebie. Mogli na siebie liczyć w każdej sytuacji, wspierali się, pomagali, i kochali. Tak na prawdę teraz mogą podziękować swojemu ojcu, bo gdyby nie on nigdy by się do siebie aż tak nie zbliżyli.


Świadomość  śmierci to trucizna, to środek toksyczny dla osobnika, który stosuje go na samym sobie.

Świadomość to światło bijące, bijące, na zewnątrz, świadomość oświetla nam drogę, abyśmy się nie potknęli.

Świadomość to płonące reflektory, pędzącego parowozu.
Jeśli spróbujemy zwrócić je światłem do wnętrza, nastąpi katastrofa.



Matka Rose, Celine cierpiała, bardzo cierpiała. Nie umiała pogodzić się ze świadomością bliskiej już śmierci swojej córki. Żałowała przyjazdu tutaj, żałowała spotkania tutaj wszystkich osób, żałowała wszystkiego. Obwiniała się za samobójstwo córki. Uważała, że nie spędzała z nią zbyt wiele czasu. W momencie śmierci bliskiej ci osoby uderza człowieka świadomość niczym nie dającej się zapełnić pustki. Pragnęła przeprosić córkę, za te wszystkie niepotrzebne kłótnie, niepotrzebne spory, niepotrzebne słowa. Pragnęła powiedzieć córce jak bardzo ją kocha jednak teraz jest już za późno.


Z radością witamy nowo narodzone dzieci.

Z trudem przychodzi wydusić słowa pożegnania, gdy wiemy, że ktoś odchodzi na zawsze....

Obejmuje cie ból  i  smutek jeżeli bliska osoba ci umiera, a wtedy uświadamiasz sobie, że już jej więcej nie zobaczysz.

Najdziwniejsze było to, że nawet Lucas przyszedł odwiedzić Rose .  Dopiero teraz zrozumiał co zrobił tej niewinnej osóbce, którą przecież kochał.   Przez niego Rose próbowała się zabić,  przez niego cierpiała,  przez niego bała się wyjść z domu,  przez niego bała się każdej napotkanej osoby,  bała się ludzi,  bała się wszystkiego.

-Bolało?
-Tak.
-Przepraszam.
-Przecież to i tak nic nie zmieni....




-Zapraszam do gabinetu-powiedział poważnie lekarz.

Celine wraz z Derekiem wstali z krzeseł wreszcie rozprostowując swoje kości. Wyszli z sali żegnając się z pielęgniarką. Nie wiedzieli o co chodziło doktorowi. Może będzie to dobra wiadomość? Może zła? Ciekawość..

Z powrotem usiedli na krzesełkach tym razem w gabinecie. 

-Sprawa nie jest za ciekawa- zaczął- Wyniki są coraz gorsze. Pacjentka słabnie. Obawiam się, że niedługo... nastąpi koniec.- westchnął- Przykro mi.

-Ale jak to?- wydusiła matka po czym zaniosła się płaczem.

-Obiecaliście jej pomóc.-szepnął Derek powstrzymując się od urojenia choćby jednej łzy.

-Wystąpiły pewne komplikacje, i aby utrzymać ją przy życiu musieliśmy poddać ją w stan śpiączki.  Wczoraj zrobiliśmy badania, wyniki znacznie się pogorszyły. Trzeba być przygotowanym na najgorsze, nawet śmierć.

-Ile ma jeszcze czasu?

-Najwyżej tydzień.






...


5 dni później









-A pamiętasz jak się wtedy pogodziliśmy?-  zapytał Derek nie oczekując odpowiedzi od nadal śpiącej Rosie.

Po raz kolejny siedział przy niej, opowiadając dzieje z przeszłości i choć wiedział, że mu nie odpowie dalej mówił.






Oczami Rose





Pustka. Czuliście kiedyś coś takiego?

Bezsilność. Wiecie jak to jest kiedy słyszycie wszystko, czujecie, ale nie możecie nic zrobić? Nie poruszyć się? Nie dać znaku życia?

Nie wiem dlaczego tak jest. 

Po głowie ciągle chodzi mi jedno wspomnienie...



-Ty boisz się zmian?-spytałam.
-Tylko jednej.
-Jakiej?
-Boję się zostać bez 
ciebie.- rzekł poważnie.
-Nigdzie się nie wybieram-
powiedziałam i poczochrałam
jego blond włosy.
-Jesteś dla mnie
 bardzo ważna.



Czy to była miłość? Nie wiedziałam. Możliwe. Bo czymś to przecież było..

Bardzo często mnie wkurzał, ale zdążyłam się już przyzwyczaić, że wkurzenie bywa jednym z objawów miłości..




Dlaczego wciąż za nim tęsknie? Dlaczego wciąż o nim myślę? Dlaczego wciąż nie mogę przestać go kochać?
Czuję, że odpływam..




-Rosie!- usłyszałam 
znajomy głos.

-Babcia!-krzyknęłam i rzuciłam
jej się na szyję.

-Znowu się widzimy- zaśmiała 
się.

-Wiem babciu, przepraszam.
Chciałam być silna, ale 
mi to nie wychodzi.

-Rosie, Bóg wysłał mnie
tu po ciebie.

-Dlaczego?

-Uważa już, że wiele
wycierpiałaś i postanowił
zabrać Cie do siebie, a 
mnie przysłał po to, abym
się tobą opiekowała. Będę
twoim aniołem stróżem.

-Czyli już nie wrócę na ziemię?

-Nie.

-Będę tęsknić za mamą, Derekiem
i Niallem- rozpłakałam się.

-Może cie tam nie będzie, ale
zawsze będziesz mogła do nich 
przyjść, jednak oni nie będą Cie 
widzieć.

-Umieram?

-Tak, jednak będziesz w lepszym świecie,
tutaj nie odczuwa się takich uczuć 
jak złość czy smutek, istnieją tu tylko
szczęście i miłość. 

-Będę za nimi tęsknić- powiedziałam
pociągając nosem- Mogłabym ich
jeszcze zobaczyć jako człowiek?

-Niestety nie, mogę cie tam zabrać
jedynie na chwilę.

-Lepsze to niż nic.

-Zamknij oczy, gdy prosta linia
pojawi się na jednej z maszyn
wrócisz tutaj, zgadzasz się?

-Tak.

Zrobiłam to co wcześniej kazała, 
chwyciłam
ją za rękę czując jak znikam.

Gdy otworzyłam oczy ujrzałam
salę w której przebywałam.
Podeszłam bliżej łóżka spoglądając
na moją osobę. Nic się nie zmieniłam.
Obok mnie siedział Derek. Popatrzyłam na brata.

Trzymał moją dłoń, mówiąc do mnie
wiele rzeczy, których już nigdy nie usłyszę.
Moja mama siedziała na zewnątrz sali
trzymając twarz w dłoniach cicho szlochając.

Położyłam jej dłoń na ramieniu choć wiem, że
i tak nic nie poczuła.

Po chwili do sali wbiegł zapłakany Niall.

-Dlaczego do cholery jasnej nie powiedziałeś
mi, że ona umiera?!-spytał prawie krzycząc.

-Nie musiałeś o tym wiedzieć-syknął.

-Musiałem! Kiedy ty zrozumiesz, że ja ją
nadal kocham?!

-Nigdy!- krzyknął- Wyjdź stąd!

-Nie.

-Powiedziałem wyjdź!

-Nie.

-Albo wyjdziesz stąd na własnych
nogach albo ci pomogę.

-Przestańcie!- krzyknęłam jednak
po chwili zdałam sobie sprawę z
tego, że mnie nie usłyszą.

-Wychodzę, ale nie myśl, że
się mnie tak łatwo pozbędziesz.
Wtedy jedna z maszyn wydała
z siebie pisk, a na ekranie pojawiła się prosta linia.






Czas już na mnie.
Zaczęłam znikać.
Ostatni raz spojrzałam na moją
rodzinę po czym lekko się uśmiechnęłam.





Tydzień później



...



Narracja trzecioosobowa 





Biała trumna z ciałem dziewczyny powoli  zjeżdżała w dół, aż znalazła się na dnie.  Mężczyźni zasypali dół  piaskiem.

Celine zanosiła się płaczem, a Derek... nie krył już swoich uczuć. Po jego policzkach spływały łzy, nie miał na nic siły.

Rose stała z boku, niewidzialna, przypatrywała się wszystkim tu zgromadzonym osobom. Większość z nich znała. Z jej oczu nie płynęły łzy choć bardzo tego chciała, chciała rozryczeć się jak małe dziecko, które nie może nic zrobić, po części było to prawdą... 

Niall stał z przodu patrząc jak jej ciało zanika w środku. Poczuł coś w rodzaju pustki, wiedział, że musi nauczyć się od nowa żyć jednak wiedział też, że nigdy nie pokocha kogoś innego równie mocno jak kochał Rose. 

-Żegnajcie- powiedziała Rosie  po czym zniknęła. Zniknęła.  I już nigdy się nie pojawi...






The End



..............
To już oficjalnie koniec! Przez cały czas gdy to pisałam czułam się bardzo źle,  ponieważ to już koniec, a te smutne zakończenie rozwala mnie od środka. Trochę się rozpisałam, ale taki był plan.

Mam nadzieję, że się podoba i chociaż zakończenie jest smutne skomentujecie! 

Bardzo wam dziękuje za:

-16 obserwatorów!
-222 komentarze!
-37 głosów w ankiecie
na tak!



Jesteście cudowni!



10 komentarzy:

  1. Ryczę, becze, płacze . ; [[ Dlaczego ? Kochałam te opowiadanie, i nie spodziewałam się tego .... Bd czytać kolejnego bloga. Powodzenia i pozdrowienia. <3
    ~D.

    OdpowiedzUsuń
  2. ryczre... nic nie moge powiedziec... chyba 3 godziny zajelo mi przeczytanie tego bloga a rycze w tym momencie jak nie wiem... pokochalam to opowiadznie i nie spodziewalam sie takiego konca... zajebiscie napisane! kocham i zarazem nienawidze za takie zakonczenie ale wiecej tu milosci niz nienawisci :,)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja jestem wrażliwą osoba i placze jak Male dziecko ja to odczuwam jak by to dzialo sie naprawdę :'( :) uwielbiam cię szkoda że to juz koniec uwielbiałam twoje opowiadanie <3 wg koocham mocno <3 buźki :* swietnie piszesz <3

    OdpowiedzUsuń
  4. Jejciu płaczę ;c
    Dlaczego tak to zakończyłaś? : (
    Miałam nadzieję, że on wróci i będzie dobrze.
    Uwielbiam to jak pisałaś to opowiadanie i szkoda, że to już koniec.
    Naprawdę to opowiadanie było jednym z moich ulubionych ; *
    Strasznie chciałabym część dalszą. Ale co byś w niej umieściła? Że patrzy na nich z góry? Czy jest duchem na ziemi?
    Nie wiem. Ale będę czytać twoje nowe blogi jeśli będziesz pisać ; *
    Pozdrawiam serdecznie < 3

    OdpowiedzUsuń
  5. rycze już więcej nie czytam twoich opowiadań nie dlatego że nie umiesz pisać czy coś ale nie nawidze takich końców nie no żart czytać będę ale BŁAGAM nie kończ tak już żadnego plisio :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Płacze masz talent ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. O matko popłakałam się na ostatnich rozdziałach dziś zaczęłam czytać to opowiadanie od pierwszych rozdziałów i teraz skończyłam. Zaraz lecę czytać drugą część ,ale chcę jeszcze coś napisać. Myślałam że ona przeżyje i że wrócą z Niallem do siebie ,ale się myliłam. Masz wieeeeelki talent dziewczyno. I zapraszam na moje dwa blogi.

    OdpowiedzUsuń
  8. Moze czytam to dosyc pozno, ale musze Ci powiedziec ze jest PRZESWIETNY ! Ale placze, dlatego bo Niall jest moim ulubionym chlopakiem z 1D, smuci mnie to ze kazdy tu cierpi.. A najgorsze jest ze nie nawidze tego dzwieku, gdy serce przestaje walczyc.. Gdy slyszysz tylko takie"Piiiiiii", to jest okropne od rozdzialu 20 placze non stop.. Nie nawidze sad eendow.. Ale blog zajefajnyy <3

    OdpowiedzUsuń
  9. Swietne opowiadanie ale nie wybacze ci smierci Rose!

    OdpowiedzUsuń

Dla ciebie to chwila, a dla mnie podziękowanie za dobrze wykonaną pracę ♥

Obserwatorzy

Layout by Yassmine